poniedziałek, 9 listopada 2015

CHAPTER TWENTY THIRD

 Słowa Daniela sprawiły, że mój mózg przestał pracować, a serce z nerwów wręcz przeciwnie zaczęło walić jak szalone.
Może jestem dziewczyną, może chciałabym słyszeć takie słowa w swoim życiu, ale przeszłam wiele i dzięki temu nauczyłam się, że nie warto przywiązywać się do ludzi bo i tak odchodzą.
-Daniel, mógłbyś wyjść ? Proszę Cię. - brunet tylko kiwnął głową, wypuścił mnie ze swoich ramion i opuścił mój pokój.
Te słowa wszystko komplikują z mojej strony. Daniel był dla mnie moim kolegą i nic więcej. Powinien i tak się cieszyć, że w jakiś sposób udało mi się mu zaufać w wydarzeniach sprzed dwóch miesięcy. Ten dzień całkowicie mnie wykończył i dwa słowa Daniela sprawiły, że odczuwałam jeszcze większe zmęczenie o ile było to możliwe.
Przełożyłam oba kartony na komodę, zrzuciłam niepotrzebne poduszki z łóżka i z nadzieją, że uda mi się zasnąć okryłam się ciepłą kołdrą. Długo rzucałam się po łóżku z dziwnymi myślami, nie pozwalającymi mi chociaż zmrużyć oczu. Słyszałam w między zasie trzask drzwi wyjściowych i dźwięk zakluczanego zamka.
Cieszyłam się, że mój lokator zostawił mnie samą i w dodatku opuścił mieszkanie. Sam to skomplikował więc to on powinien ponosić winę- to jest moje zdanie.
Jednak, kogo ja próbuję oszukać? Też odczuwam ciążącą na mnie winę.
Nie. Nie. Nie. Idę spać, już mam dość.
Jeszcze chwilę się kręciłam po łóżku, ale chociaż udało mi się oczyścić umysł i przygotować go do snu.

***
-Hope! W końcu jesteś! Długo musiałem na ciebie czekać…- krzyknął w moją stronę Miky.
Miky był wysokim,przystojnym i umięśnionym brunetem, a i był moim chłopakiem! Jak się poznaliśmy?
Poznaliśmy się na imprezie, moi znajomi z klasy zabrali mnie do klubu, żeby po zdanych testach chociaż trochę się „wyluzować”. Długo namawiali mnie na to wyjście, ale w końcu im się udało. Gabrielle przyszła do mnie godzinę przed pójściem na imprezę, aby pomóc mi się chociaż trochę przygotować. Przez fakt, że zależało mi bardzo na pozytywnym ukończeniu liceum uczyłam się całe trzy lata i zamiast korzystać tak jak moi znajomi z najlepszych lat życia, ja siedziałam w domu, i cały czas spędzałam przed książkami. Pragnęłam iść w ślady mamy i pójść na studia prawnicze.
W końcu gdy Gabi stwierdziła, że jestem gotowa wyszłyśmy z domu, aby udać się na przystanek, bo obie miałyśmy zamiar pić, a jak wiadomo po alkoholu nie wsiada się za kierownicę.
Po pół godzinie dotarłyśmy do centrum miasta, pod wysokiej klasy klub- jak mi się wydawało. Kilka minut stania w kolejce i po okazaniu dowodu tożsamości udało się nam wejść. Odnalazłyśmy resztę naszej klasy i rozpoczęliśmy świetną zabawę we wspólnym gronie.
Kilka drinków później znajdowałam się na rakiecie razem z Gabi. Wygłupiałyśmy się do momentu, w którym nie potknęłam się i prawie upadłam, a dlaczego prawie? Ktoś mnie złapał.
-Dziękuję.- powiedziałam lekko zmieszana i jakimś cudem uniosłam swe nieposłuszne ciało do pionu.
-Takie piękne kobiety mogą wpadać na mnie często.- to był chłopak. Przystojny brunet o idealnie zarysowanej szczęce. Miał na sobie szarą koszulkę, która opinała jego wydatne mięśnie, do tego ciemne jeansy delikatnie dopasowane do jego nóg.
I takim o to sposobem wpadaliśmy sobie w ramiona już czwarty miesiąc. Spotykaliśmy się codziennie, chodziliśmy na imprezy, razem paliliśmy, piliśmy i zażywaliśmy narkotyki. W ten o to sposób zapomniałam o mojej przyszłości i pochłonięta przez świat Miky'ego oddaliłam się od dawnej wersji mnie. Zniknęła dobrze ułożona dziewczyna, marząca o studiowaniu prawa. Zastąpiła ją dziewczyną, o której istnieniu nie miał pojęcia dosłownie nikt, dopiero mój chłopak sprawił, że w końcu zaczęłam żyć czerpiąc coś z każdego dnia.
-Oj nie narzekaj! Rodzice długo zbierali się na tamto przyjęcie, musiałam posiedzieć dłużej w domu.- odpowiedziałam mu ze złośliwym uśmieszkiem.
-Cieszę się, że w ogóle jesteś. Joshua ma jakieś nowości.
-Ktoś mi coś wspominał. - Miky wyciągnął w moją stronę swoją dłoń, a ja ją pochwyciłam i ruszyliśmy do środka, do miejsca, w którym spotykaliśmy się codziennie z naszą ekipą. Miejsce to znajdowało się dosłownie 10 minut drogi pieszo spod mojego domu, w lasku, do którego nikt nie chodził. Opuszczony, lecz kilka lat temu remontowany budynek stał się naszą główną siedzibą. Zazwyczaj przesiadywaliśmy w wielkim salonie. Tam w miarę możliwości zostały doniesione kanapy, fotele i stolik. Muzyka, która nie była głośna, aby nie budować podejrzeń w dziwny sposób pasowała do tego miejsca. Miky usiadł na fotelu i pociągnął mnie za sobą, tak, że usiadłam na jego kolanach.
-O a już się bałem, że moi ulubieńcy nie zawitają.- Dave puścił do mnie oczko i uśmiechnął się chytrze w stronę mojego chłopaka. Od kiedy pojawiłam się u boku Miky'ego wydawało mi się, że Dave mnie podrywa. Co było dziwne, skoro był najlepszym przyjacielem osoby, którą zaczynałam darzyć głębszym uczuciem.
-Daj spokój Dave.- burknął mój chłopak- Gdzie Joshua?
- Na górze. Poszedł się trochę zabawić.- blondyn poruszył znacząco brwiami, ale poprzez „zabawę” każdy rozumiał i tak o co chodziło naszemu biednemu koledze.
W końcu najbardziej oczekiwana osoba się pojawiła. Chłopak przyszedł dokładnie w tym momencie, w którym moja krew wręcz domagała się tej niebezpiecznej trucizny.
-Jashua!- krzyknęłam i uśmiechem przywołałam znajomego. Niebiesko-włosy podszedł do mnie i szczerze się uśmiechnął.- Słyszałam, że masz coś ekstra!
-Dla Ciebie koteczku coś specjalnego!- chłopak wyjął z kieszeni garść przezroczystych woreczków. Każda folia była opisana poprzez czarne literki na białych karteczkach przyklejonych do materiału. Chwilę zajęło chłopakowi odnalezienie czegoś odpowiedniego dla mnie.
-Joshua dla mnie to co zawsze.- powiedział Miky.- A ty Hope jakoś nie szalej za mocno, musisz powolutku się przyzwyczajać.
-To jest delikatne, Mike. Bardzo kobiece, daje kopa, ale nie musisz się martwić jakimiś chorymi jazdami.
-To idealnie dla mojej cudownej dziewczyny.- poczułam jego usta na mojej odkrytej szyi, ale w tym momencie bardziej interesowało mnie to, że przezroczysta folia trafiła do moich rąk. Nie musiała nic płacić za takie rzeczy. Chodziłam z liderem „tej bandy”, to wszystko w jakiś popieprzony sposób mi się należało.
-Dzięki rybciu!- krzyknęłam za niebieskim irokezem znikającym w tłumie ludzi.
Zeszłam z kolan Miky'ego i przykucnęłam przy stoliku. Wysypałam połowę zawartości torebki i odnalazłam na drewnianej powierzchni starą, impulsową kartę telefoniczną. Idealnie rozprowadziłam biały proszek i w końcu nadszedł ten moment, kiedy moje żyły mogły dostać to, czego im brakowało.
Wciągnęłam cztery białe paski,a na mojej twarzy automatycznie wyrysowało się samozadowolenie.
Nawet nie zauważyłam zniknięcia Miky'ego.
-Dave! Gdzie mój chłopak?- zapytałam blondyna.
-Chyba szedł na górę, ale nie jestem pewien.- odpowiedział, a ja podniosłam się na równe nogi i ruszyłam na górę. Na piętrze znajdowały się trzy pokoju w których zazwyczaj dochodziło do dzikich orgii, w których ja nie miałam „szansy” brać udziału. Gdy pokój był zajmowany na klamce wieszało się pasek od spodni, wtedy był to zrozumiały przekaz, że nie warto wchodzić do tego pomieszczenia.
Na jednej klamce nie był zawieszony pasek, więc zaciekawiona ruszyłam w stronę ciemnych drzwi. Uchyliłam drewniana powierzchnię i moim oczom ukazał się widok, który całkowicie złamał mi serce- Miky całujący dziewczynę tylko w bardzo „skromnych” majtkach.
Oboje się odwrócili w moją stronę. Miky swoim spojrzeniem nie wyrażał kompletnie nic.
-Co ty robisz?!- krzyknęłam, bo nie dawałam rady utrzymać nerwów na wodzy.
-Bawię się.
-To nie jest zabawa, to zdrada!
-A na co ty liczyłaś? Na miłość? Śmieszna jesteś kochanie. Ja nie kocham NIKOGO, szczególnie takich słabych i nudnych lasek, które nie mają mi nic więcej do zaoferowania oprócz swojej nieruszonej cipki. A ty już teraz nawet nie masz tego.- zaśmiał się, a ja oniemiałam. Nie wiedziałam kompletnie co powiedzieć, ja go zaczęłam kochać, a on chciał… chciał tylko jednego. I dostał to. Dostał moje dziewictwo.
Nie zawracając sobie uwagi niezamkniętymi drzwiami zbiegłam po schodach uderzając kilka osób podczas mojej oszalałej ucieczki. Słyszałam, ze ktoś wołał moje imię, ale chciałam uciec. Chciałam uciec mojego złamanego serca, od osoby, którą kochałam, od wszystkiego, co sprawiło, że czułam się wypłukana z uczuć.

Tak właśnie zaczęłam się staczać jeszcze bardziej w dół.






Mam nadzieję, ze taka długośc, rozdziału jest dobra. Starałam się aby wynagrodzić to czekanie, ale miałam ostatnio całkowite oczyszczanie laptopa i głupia ja, straciłam wsyztskie pliki :/
Czekam na komentarze ! :)

3 komentarze:

  1. Mam niedosyt. Fajnie, że poruszyłaś temat przeszłości i wogóle ale jak dla mnie możnaby go pominąć. Na razie nic nie wprowadza. Może pisze to dlatego, że jestem ciekawa relacji z Danielem nie wiem... Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nowy do jasnej cholery! GDZIE!?

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy wpis. Będę tu zaglądać. Zapraszam też do mnie na bloga, gdzie pojawił się już prolog.
    https://youareethereason.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń