Słowa Daniela
sprawiły, że mój mózg przestał pracować, a serce z nerwów
wręcz przeciwnie zaczęło walić jak szalone.
Może jestem
dziewczyną, może chciałabym słyszeć takie słowa w swoim życiu,
ale przeszłam wiele i dzięki temu nauczyłam się, że nie warto
przywiązywać się do ludzi bo i tak odchodzą.
-Daniel, mógłbyś
wyjść ? Proszę Cię. - brunet tylko kiwnął głową, wypuścił
mnie ze swoich ramion i opuścił mój pokój.
Te słowa wszystko
komplikują z mojej strony. Daniel był dla mnie moim kolegą i nic
więcej. Powinien i tak się cieszyć, że w jakiś sposób udało mi
się mu zaufać w wydarzeniach sprzed dwóch miesięcy. Ten dzień
całkowicie mnie wykończył i dwa słowa Daniela sprawiły, że
odczuwałam jeszcze większe zmęczenie o ile było to możliwe.
Przełożyłam oba
kartony na komodę, zrzuciłam niepotrzebne poduszki z łóżka i z
nadzieją, że uda mi się zasnąć okryłam się ciepłą kołdrą.
Długo rzucałam się po łóżku z dziwnymi myślami, nie
pozwalającymi mi chociaż zmrużyć oczu. Słyszałam w między
zasie trzask drzwi wyjściowych i dźwięk zakluczanego zamka.
Cieszyłam się, że
mój lokator zostawił mnie samą i w dodatku opuścił mieszkanie.
Sam to skomplikował więc to on powinien ponosić winę- to jest
moje zdanie.
Jednak, kogo ja
próbuję oszukać? Też odczuwam ciążącą na mnie winę.
Nie. Nie. Nie. Idę
spać, już mam dość.
Jeszcze chwilę się
kręciłam po łóżku, ale chociaż udało mi się oczyścić umysł
i przygotować go do snu.
***
-Hope! W końcu
jesteś! Długo musiałem na ciebie czekać…- krzyknął w moją
stronę Miky.
Miky był
wysokim,przystojnym i umięśnionym brunetem, a i był moim
chłopakiem! Jak się poznaliśmy?
Poznaliśmy się
na imprezie, moi znajomi z klasy zabrali mnie do klubu, żeby po
zdanych testach chociaż trochę się „wyluzować”. Długo
namawiali mnie na to wyjście, ale w końcu im się udało. Gabrielle
przyszła do mnie godzinę przed pójściem na imprezę, aby pomóc
mi się chociaż trochę przygotować. Przez fakt, że zależało mi
bardzo na pozytywnym ukończeniu liceum uczyłam się całe trzy lata
i zamiast korzystać tak jak moi znajomi z najlepszych lat życia, ja
siedziałam w domu, i cały czas spędzałam przed książkami.
Pragnęłam iść w ślady mamy i pójść na studia prawnicze.
W końcu gdy
Gabi stwierdziła, że jestem gotowa wyszłyśmy z domu, aby udać
się na przystanek, bo obie miałyśmy zamiar pić, a jak wiadomo po
alkoholu nie wsiada się za kierownicę.
Po pół
godzinie dotarłyśmy do centrum miasta, pod wysokiej klasy klub- jak
mi się wydawało. Kilka minut stania w kolejce i po okazaniu dowodu
tożsamości udało się nam wejść. Odnalazłyśmy resztę naszej
klasy i rozpoczęliśmy świetną zabawę we wspólnym gronie.
Kilka drinków
później znajdowałam się na rakiecie razem z Gabi. Wygłupiałyśmy
się do momentu, w którym nie potknęłam się i prawie upadłam, a
dlaczego prawie? Ktoś mnie złapał.
-Dziękuję.-
powiedziałam lekko zmieszana i jakimś cudem uniosłam swe
nieposłuszne ciało do pionu.
-Takie piękne
kobiety mogą wpadać na mnie często.- to był chłopak. Przystojny
brunet o idealnie zarysowanej szczęce. Miał na sobie szarą
koszulkę, która opinała jego wydatne mięśnie, do tego ciemne
jeansy delikatnie dopasowane do jego nóg.
I
takim o to sposobem wpadaliśmy sobie w ramiona już czwarty miesiąc.
Spotykaliśmy się codziennie, chodziliśmy na imprezy, razem
paliliśmy, piliśmy i zażywaliśmy narkotyki. W ten o to sposób
zapomniałam o mojej przyszłości i pochłonięta przez świat
Miky'ego oddaliłam się od dawnej wersji mnie. Zniknęła dobrze
ułożona dziewczyna, marząca o studiowaniu prawa. Zastąpiła ją
dziewczyną, o której istnieniu nie miał pojęcia dosłownie nikt,
dopiero mój chłopak sprawił, że w końcu zaczęłam żyć
czerpiąc coś z każdego dnia.
-Oj
nie narzekaj! Rodzice długo zbierali się na tamto przyjęcie,
musiałam posiedzieć dłużej w domu.- odpowiedziałam mu ze
złośliwym uśmieszkiem.
-Cieszę
się, że w ogóle jesteś. Joshua ma jakieś nowości.
-Ktoś
mi coś wspominał. - Miky wyciągnął w moją stronę swoją dłoń,
a ja ją pochwyciłam i ruszyliśmy do środka, do miejsca, w którym
spotykaliśmy się codziennie z naszą ekipą. Miejsce to znajdowało
się dosłownie 10 minut drogi pieszo spod mojego domu, w lasku, do
którego nikt nie chodził. Opuszczony, lecz kilka lat temu
remontowany budynek stał się naszą główną siedzibą. Zazwyczaj
przesiadywaliśmy w wielkim salonie. Tam w miarę możliwości
zostały doniesione kanapy, fotele i stolik. Muzyka, która nie była
głośna, aby nie budować podejrzeń w dziwny sposób pasowała do
tego miejsca. Miky usiadł na fotelu i pociągnął mnie za sobą,
tak, że usiadłam na jego kolanach.
-O
a już się bałem, że moi ulubieńcy nie zawitają.- Dave puścił
do mnie oczko i uśmiechnął się chytrze w stronę mojego chłopaka.
Od kiedy pojawiłam się u boku Miky'ego wydawało mi się, że Dave
mnie podrywa. Co było dziwne, skoro był najlepszym przyjacielem
osoby, którą zaczynałam darzyć głębszym uczuciem.
-Daj
spokój Dave.- burknął mój chłopak- Gdzie Joshua?
-
Na górze. Poszedł się trochę zabawić.- blondyn poruszył
znacząco brwiami, ale poprzez „zabawę” każdy rozumiał i tak o
co chodziło naszemu biednemu koledze.
W
końcu najbardziej oczekiwana osoba się pojawiła. Chłopak
przyszedł dokładnie w tym momencie, w którym moja krew wręcz
domagała się tej niebezpiecznej trucizny.
-Jashua!-
krzyknęłam i uśmiechem przywołałam znajomego. Niebiesko-włosy
podszedł do mnie i szczerze się uśmiechnął.- Słyszałam, że
masz coś ekstra!
-Dla
Ciebie koteczku coś specjalnego!- chłopak wyjął z kieszeni garść
przezroczystych woreczków. Każda folia była opisana poprzez czarne
literki na białych karteczkach przyklejonych do materiału. Chwilę
zajęło chłopakowi odnalezienie czegoś odpowiedniego dla mnie.
-Joshua
dla mnie to co zawsze.- powiedział Miky.- A ty Hope jakoś nie
szalej za mocno, musisz powolutku się przyzwyczajać.
-To
jest delikatne, Mike. Bardzo kobiece, daje kopa, ale nie musisz się
martwić jakimiś chorymi jazdami.
-To
idealnie dla mojej cudownej dziewczyny.- poczułam jego usta na mojej
odkrytej szyi, ale w tym momencie bardziej interesowało mnie to, że
przezroczysta folia trafiła do moich rąk. Nie musiała nic płacić
za takie rzeczy. Chodziłam z liderem „tej bandy”, to wszystko w
jakiś popieprzony sposób mi się należało.
-Dzięki
rybciu!- krzyknęłam za niebieskim irokezem znikającym w tłumie
ludzi.
Zeszłam
z kolan Miky'ego i przykucnęłam przy stoliku. Wysypałam połowę
zawartości torebki i odnalazłam na drewnianej powierzchni starą,
impulsową kartę telefoniczną. Idealnie rozprowadziłam biały
proszek i w końcu nadszedł ten moment, kiedy moje żyły mogły
dostać to, czego im brakowało.
Wciągnęłam
cztery białe paski,a na mojej twarzy automatycznie wyrysowało się
samozadowolenie.
Nawet
nie zauważyłam zniknięcia Miky'ego.
-Dave!
Gdzie mój chłopak?- zapytałam blondyna.
-Chyba
szedł na górę, ale nie jestem pewien.- odpowiedział, a ja
podniosłam się na równe nogi i ruszyłam na górę. Na piętrze
znajdowały się trzy pokoju w których zazwyczaj dochodziło do
dzikich orgii, w których ja nie miałam „szansy” brać udziału.
Gdy pokój był zajmowany na klamce wieszało się pasek od spodni,
wtedy był to zrozumiały przekaz, że nie warto wchodzić do tego
pomieszczenia.
Na
jednej klamce nie był zawieszony pasek, więc zaciekawiona ruszyłam
w stronę ciemnych drzwi. Uchyliłam drewniana powierzchnię i moim
oczom ukazał się widok, który całkowicie złamał mi serce- Miky
całujący dziewczynę tylko w bardzo „skromnych” majtkach.
Oboje
się odwrócili w moją stronę. Miky swoim spojrzeniem nie wyrażał
kompletnie nic.
-Co
ty robisz?!- krzyknęłam, bo nie dawałam rady utrzymać nerwów na
wodzy.
-Bawię
się.
-To
nie jest zabawa, to zdrada!
-A
na co ty liczyłaś? Na miłość? Śmieszna jesteś kochanie. Ja nie
kocham NIKOGO, szczególnie takich słabych i nudnych lasek, które
nie mają mi nic więcej do zaoferowania oprócz swojej nieruszonej
cipki. A ty już teraz nawet nie masz tego.- zaśmiał się, a ja
oniemiałam. Nie wiedziałam
kompletnie co powiedzieć, ja go zaczęłam kochać, a on chciał…
chciał tylko jednego. I dostał to. Dostał moje dziewictwo.
Nie
zawracając sobie uwagi niezamkniętymi drzwiami zbiegłam po
schodach uderzając kilka osób podczas mojej oszalałej ucieczki.
Słyszałam, ze ktoś wołał moje imię, ale chciałam uciec.
Chciałam uciec mojego złamanego serca, od osoby, którą kochałam,
od wszystkiego, co sprawiło, że czułam się wypłukana z uczuć.
Tak
właśnie zaczęłam się staczać jeszcze bardziej w dół.
Mam nadzieję, ze taka długośc, rozdziału jest dobra. Starałam się aby wynagrodzić to czekanie, ale miałam ostatnio całkowite oczyszczanie laptopa i głupia ja, straciłam wsyztskie pliki :/
Czekam na komentarze ! :)
Mam niedosyt. Fajnie, że poruszyłaś temat przeszłości i wogóle ale jak dla mnie możnaby go pominąć. Na razie nic nie wprowadza. Może pisze to dlatego, że jestem ciekawa relacji z Danielem nie wiem... Czekam na next.
OdpowiedzUsuńNowy do jasnej cholery! GDZIE!?
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy wpis. Będę tu zaglądać. Zapraszam też do mnie na bloga, gdzie pojawił się już prolog.
OdpowiedzUsuńhttps://youareethereason.blogspot.com/