wtorek, 14 października 2014

Chapter seventh

Reszta posiłku upłynęła w ciszy. Niezręcznej, lecz potrzebnej mi. Nie miałam ochoty rozmawiać z Danielem, nie po tym co mi zrobił. Tylko dlaczego obwiniałam o tą sytuację tylko jego? Mogłam przecież jakoś zareagować,a nie stać jak kołek i pozwalać jakiemuś kolesiowi zostawiać ślady po sobie. Pieprzony Murray
.Po śniadaniu czym prędzej ewakuowałam się do pokoju w, którym rano się obudziłam. Zamknęłam drzwi i oparłam się o nie plecami. Miałam kompletny mętlik w głowie. Tony myśli przepływały, przez mój umysł, który niestety nie chciał ze mną współpracować dzisiejszego dnia. Wszystko od samego rana szło nie po mojej myśli. To nie tak miało się toczyć. Dlaczego nawet nie wiedziałam, że byłam obserwowana? Jasne, dowiaduję się tego po raz drugi i nadal nie wiem co mam zrobić. Teraz oficjalnie wiem, ze byłam podglądana
-Kurwa mać. Co to było? - mężczyzna o którym nie wiedziałam nic, wiedział wszystko o mnie. Czy takie śledzenie jest legalne? Głupie pytanie ! Oczywiście, że nie idiotko! Masz rodziców, których praca jest powiązana z prawem i nie wiesz, że to podchodzi pod tak wiele paragrafów? Mamo, tato przepraszam za wszystko co robiłam, ale teraz najbardziej Was potrzebuję. Jestem w niebezpieczeństwie. Zostałam z tym wszystkim sama. Potrzebuję Was...
Fala łez wezbrała pod przymkniętymi powiekami. Przełknęłam strach rozdzierający moje wnętrze i dałam sobie mentalnie w twarz. Musiałam udawać twardą, do momentu gdy nie zostanę uwolniona z tego przeklętego miejsca. Do tej pory zero publicznego ukazywania emocji. I jeszcze ta przeklęta malinka! Miejsce delikatnie piekło, jakby ktoś poraził je małą ilością prądu o niskim napięciu. Przyłożyłam rękę do skory i pomasowałam delikatnie miejsce. Odwróciłam się na pięcie i po otwarciu drzwi ruszyłam do łazienki. Szarpnęłam za klamkę, ale moje mocowanie poszło na marne, bo ktoś zamknął je od środka. Dłużej nie czekając ruszyłam na dół po schodach, zmierzałam do kuchni, gdzie spodziewałam się spotkać Daniela, jednak jak wielkie było moje zaskoczenie gdy spotkałam go i pewną śliczną blondynkę stojącą naprzeciwko niego. Dziewczyna była od niego niższa od blisko dwadzieścia centymetrów. Sięgała mu do początku szyi. Miała długie, blond włosy. Na sobie miała czarną koszulkę i czarne spodnie, do tego zwykłe, domowe kapcie.  Zawzięcie dyskutowali na jakiś temat. Oboje zwrócili swoja uwagę na mnie gdy tylko pojawiłam się w wejściu do kuchni. Nie odskoczyli od siebie, jak to w zwyczaju miały nakryte pary. Stanęli obok siebie i wpatrywali się we mnie lodowatymi spojrzeniami. Oni zdecydowanie różnili się od zwykłych par.
-Coś się stało Holly?- ile razy mam mu powtarzać, że nie jestem pieprzoną Holly?
-Teraz już nic Drake.- uśmiechnęłam się sztucznie i odwracając się na pięcie chciałam ruszyć na gorę, do sypialni. 
-Nie pozwalaj sobie suko.-usłyszałam za sobą, ale byłam pewna, że tych słów nie wypowiedział brunet. 
-I vice versa.- mruknęłam i ruszyłam przed siebie. Po raz kolejny wspięłam się na górę i szarpnęłam za klamkę drzwi od łazienki, które po chwili uderzyły mnie w biodro i ramię.
-Auuuć.-jęknęłam z bólu i zaczęłam rozcierać bolące miejsce.
Męski śmiech dotarł do moich uszu, co zaowocowało moim prychnięciem.
-Śmieszy Cię to? No to świetnie, pośmiejmy się razem...-powiedziałam i przestałam rozmasowywać miejsce, które niedawno odbyło bliskie spotkanie z drzwiami.
-Jestem Jamie. I owszem, śmieszy mnie to Hope.- to ten głos ! To on kazał mi się przestać zadręczać powodami dla, których trafiłam tutaj.- Śmieszy mnie też fakt, że Daniel posunął się tak daleko, że zaprosił Cię do swojego łóżka.Tego nie było w planie, ale to już jego sprawa. Czyż nie? - palec jego reki wylądował na mojej brodzie i podniósł nim moją głowę do góry, abym spojrzała w jego roześmiane  oczy.  Zielono- szare tęczówki. Duże, świdrujące oczy. Ostre,męskie rysy twarzy. Ciemne,mokre włosy. Kropelki wody spływające po jego lekko zarysowanych mięśniach brzucha i ramion. Granatowy ręcznik oplatający wąskie biodra.
-Tak.-warknęłam i wyrwałam się spod dotyku jego palców.- A teraz chciałabym wejść do tej pieprzonej łazienki.- popchnęłam go i weszłam do środka zamykając za sobą drzwi. Upewniłam się dwa razy, że przekręciłam kluczyk i spojrzałam w wielkie lustro.
Co zrobiłam nie tak? 
Dlaczego się urodziłam?
Przecież gdyby mnie nie było, nie byłoby żadnych problemów.
Życie wszystkich ludzi byłoby łatwiejsze.
A ja miałabym spokój, bo nie musiałabym mieć styczności z ludźmi mieszkającymi w tym domu.
Oparłam się plecami o drewnianą powierzchnię drzwi.
To wszystko nie ma sensu.
Porywa mnie były przestępca. Chce żebym ukradła mojej mamie jakieś dokumenty.
Ale po co mu to?
~♣~
Witam !
Ten rozdział jest tak samo monotonny jak pogoda za oknem !
Czy tylko mnie irytuje jesień ?
Dobra, rozdział jest nudny,krótki i bezpłciowy, ale to brak czasu. Szkoła, dom, szkoła.
Nie ma tak ! Kocham pisać i już mam motywację, żeby pisać dłuższe i lepsze rozdziały.
Udanego Dnia Edukacji Narodowej. Mieliście wolne ?
Do następnego !

4 komentarze:

  1. Świetne opowiadanie. Masz bezbłędny styl pisania przez co pochłonęłam szybko rozdziały i chcę więcej. ;P
    Hope jest interesująca postacią przez którą przelewa się gama różnych emocji. Co tyczy się Daniela to według mnie jest po prostu... wstrętny. Czasami mam ochotę udusić go gołymi rękami. XD
    Poza tym pozdrawiam cieplutko ^.^
    Oczywiście czekam z niecierpliwością na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejku, nawet nie wiesz jak miło mi było czytać tak cudowny komentarz. Twoje słowa wiele dla mnie znaczą. Postaram się, żeby Daniel nie stracił swojego "charakterku". Rozdział postaram się opublikować jak najszybciej ! :)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Fantastyczny rozdział <3
    Zgaduję,że tą blondynką jest Natalie Davies, którą w twoim opowiadaniu "gra" lubiana przeze mnie aktorka(a do tego moja imienniczka ^^) Amanda Seyfried :)
    Czekam na kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak! Oczywiście. Cieszę się, że aktorka się wpasowała w Twoje klimaty :)

      Usuń