Co jest najśmieszniejsze w ludziach: Zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli.-Paulo Coelho
Prysznic Daniela nie trwał długo, a ja na całe szczęście ie musiałam długo na niego czekać pod łazienką. Wyszedł pewnym krokiem, ale gdy tylko ujrzał moja postać siedzącą tuż obok drzwi zatrzymał się i przykucnął.
Jego ciemne włosy były mokre i pokręcone, po twarzy i szyi spływały kropelki wody. Na siebie włożył białą koszulkę na krótki rękaw i ciemne, jeansowe spodnie. Nie ogolił się. Jego szczęka została uwydatniona przez ciemne,krótkie włoski.
-Nie wiedziałem,że będziesz czekała...-powiedział i spojrzał wymownie na moją osobę. Zlustrował mnie wzrokiem skupił wzrok na podziurawionej koszulce i się delikatnie uśmiechnął.-Zaraz Ci przyniosę jakieś ubrania, poczekaj tu. I nie kombinuj nic Holly.-Co? Chwila ! JA nie jestem żadna Holly, mam na imię Hope, co za palant...
-Nie jestem Holly !-wykrzyknęłam za nim, gdy zniknął za drzwiami jego sypialni. To śmieszne, niby wie o mnie wszystko, a nie potrafi zapamiętać głupiego czteroliterowego imienia. Uśmiechnął się kpiarsko I poszedł do swojej sypialni. Podniosłam się z podłogi I rozciągnęłam odrętwiałe mięśnie. Po chwili w polu mojego widzenia pojawił się Daniel z ubraniami w ręku. Stanąl obok mnie I wyciągnął rękę z materiałami. Wyrwałam mu ciuchy i odwróciłam się na pięcie w celu skorzystania z łazienki. Usłyszałam za sobą męski śmiech, ale zignorowałam to.
Weszłam do pomieszczenia.Zakluczyłam drzwi. Zostawiłam ubrania na szafce stojącej tuż obok umywalki. Łazienka "porywaczy" wcale nie powinna wyglądać, aż tak schludnie i zarazem elegancko. Wbiegając tu za Danielem, nie zdążyłam się rozejrzeć się po pomieszczeniu. Ściany pomalowane zostały na szaro, co idealnie komponowało się z drewnianymi meblami. Wschodnią ścianę zajmował biały, duży,przestronny prysznic, w którym na pewno zmieściłyby się dwie osoby. Obok stała nowoczesna,biała pralka i wysoka,drewniana szafka z proszkami i płynami używanymi do prania. Południową ścianę "okupowały" drzwi wejściowe , umywalka i drewniana szafka stojąca tuż obok umywalki. Przy zachodniej ścianie stała toaleta i kilka drewnianych szafek zawieszonych na ścianie. Północna ściana była prawie niewidoczna, bo na prawie całą ścianę zajmowało wielkie lustro.
Spojrzałam na swoje odbicie. Brązowe włosy były roztrzepane i sterczały pod każdym możliwym kątem. Coś co miało przypominać lekkie fale, teraz wyglądało jakbym żyła w epoce brązu i nie miała do dyspozycji szczotki lub szamponu. Pod brązowymi oczyma widniały jasno fioletowe wory. Przetarłam ze zmęczenia oczy i jeszcze bardziej zaczęłam się wpatrywać w swoje odbicie. Moje życie przewróciło się do góry nogami. W dodatku nie miałam informacji co z moimi rodzicami.
Wyczerpana zdjęłam moje stare,porwane ubrania u podeszłam do kabiny prysznica, którą otworzyłam i weszłam do środka. Odkręciłam ciepłą wodę i czułam jak moje mięśnie się rozluźniają, myśli ulatują gdzieś w głąb mojego umysłu. Po tych dwóch dniach po raz pierwszy czułam się dobrze.
Właśnie wycierałam mokre włosy w ciemny ręcznik, gdy usłyszałam pukanie.
-Hope, potrzebujesz pomocy?
Ugh ! Jak ja nienawidziłam tego mężczyzny.
-Nie dzięki. Już kończę.
-A szkoda...-powiedział i usłyszałam przytłumiony śmiech.-Chcesz szczoteczkę do zębów? Jeśli tak, to są w w pierwszej szufladzie w szafce obok umywalki. Za pięć minut widzę cię w kuchni.
Czy ten facet nie potrafi poprosić? Zawsze musi wydawać rozkazy?
Zignorowałam wewnętrzne pytania i wysunęłam szufladę wcześniej wskazaną przez bruneta. Wyjęłam jedno z wielu plastikowych opakowań, w którym znajdowała się nowa szczoteczka do zębów. Pasta stała na umywalce, więc czym prędzej wyszczotkowałam zęby i odkluczając drzwi. Stare ubrania zabrałam ze sobą, aby je wyrzucić do kosza na śmieci, ponieważ nie zdawały się już do jakiegokolwiek użytku. Ruszyłam w kierunku schodów prowadzących na dół. Zeszłam i po zapachu odnalazłam pomieszczenie, w którym powinnam była się pojawić.Zapach przypominał spieczony chleb i coś jeszcze, coś co kojarzyłam, ale nie potrafiłam przypomnieć sobie woni. Weszłam do nowoczesnej kuchni i zamarłam w miejscu.
Pomieszczenie było wykonane w jednostajnej palecie kolorów, połączenie czerni,bieli i bordowego. Ceglane ściany zostały pomalowane na biało. Po lewej stał ośmioosobowy, czarny stół, obok niego dosunięte,ciemne krzesła. Naprzeciw legła ściana była wielkim wyjściem na taras i ogród. Teraz zasunięte drzwi balkonowe dawały idealny widok na zadbany ogród. Po prawej stronie znajdowały się meble kuchenne jak i odpowiednie sprzęty. Bordowe meble idealnie komponowały się z czarnymi urządzeniami AGD.
-Wyrobiłaś się w cztery minuty. Jeszcze lepiej.-zdążyłam zarejestrować ruch przy ekspresie, ale nie musiałam spoglądać na twarz osoby mówiącej do mnie. Daniel. - Na śniadanie przygotowałem tosty i jajecznicę. Wypijesz kawę?
-Nie pijam kawy.
-No tak. Czarna herbata. Z sokiem malinowym. I dwiema łyżeczkami cukry. Mam herbatę i cukier, sok malinowy niestety się skończył.-pomachał mi pustą, szklaną butelką.-Dlatego mogę za proponować herbatę z cukrem.
Informacje zaczęły docierać do mnie dopiero po minucie. I wtedy zrozumiałam, że on wie o mnie dosłownie wszystko.
-S-skąd to wiesz?-zająknęłam się. Byłam przerażona. Ja nie wiedziałam o mężczyźnie, który przygotowywał mi śniadanie zupełnie nic. Zaś on wiedział o mnie dużo. Zbyt dużo. I to było niepokojące.
-Wiele godzin starannych obserwacji.
-Podglądałeś mnie?!-zapytałam, a może już krzyczałam?
-Kochanie, nie podglądałem. Obserwowałem. To dwie zupełnie różniące się od siebie czynności.
-Mało mnie to obchodzi ! Pieprzone różnice zostaw dla siebie. I tak mnie podglądałeś!
-Zamknij się ! Nie podnoś na mnie głosu. N I G D Y.- nawet nie zarejestrowałam kiedy pojawił się obok mnie i złapał moje nadgarstki w szczelnym uścisku, przypierając mnie do ściany nieopodal wejścia do kuchni.- Nauczę cię jeszcze zasad panujących w moim domu. Ale na to jeszcze mamy czas, skarbie...-nosem przejechał po mojej szyi, przyciskając mokre jeszcze kosmyki włosów do mojej skóry.-Wiele czasu.-powiedział i liznął odkryty skrawek mojej skóry. Po chwili mocno zassał ją, a ja czułam już jak gorąco obejmuje ten teren mojej szyi. Wiedziałam, że to co teraz robił miało tylko jeden cel. Pozostawienie po sobie malinki. Puścił fragment skóry ze swoich ust i delikatnie ucałował to miejsce, po czym sunął dalej swoim nosem. Aż do linii szczęki, gdzie się na chwilę zatrzymał i zbliżył się do ucha.-Teraz jesteś moja.-odsunął się w tym samym tępie, w którym się pojawił. Mój mózg zaczynał rejestrować to co się stało, a ciało stało nadal nieruchomo przy ścianie. Wzrok miałam wbity w plecy Daniela.
Cholerny idiota ! Jak on mógł?! Teraz mam malinkę na szyi. Pieprzona malinkę.
Podniosłam rękę do skóry i potarłam pieczącę miejsce. Chwyciłam włosy i przerzuciłam je na ramię tak aby "znak" nie był widoczny. Ruszyłam do stolika, odsunęłam krzesło i usiadłam na nie, niespecjalnie przejmując się brunetem. Przeniosłam swoje tęczówki na blat ciemnego stolika. Po chwili moim oczom ukazał się talerz z jajecznicą, dwoma tostami posmarowanymi masłem i biały kubek z herbatą. Czarną. Z dwiema łyżeczkami cukru.
-Smacznego.
~•~
Zmiany, zmiany ! W zakładce "BOHATEROWIE" zaszły minimalne zmiany, otóż Hope teraz "gra" Lindsay Hansen. A jeśli jeszcze nie zaglądaliście do zakładek, to serdecznie zapraszam. Najbardziej widoczną zmiana jest szablon, który pobrałam z Szablonownica . Mam nadzieję, że zmiany pomogą mi jakoś bardziej się zmotywować ic chciałabym ustalić jakiś stały termin publikowania rozdziałów. Co dwa tygodnie?

Rozdział jest po prostu świetny. Uwielbiam czytać rozdziały spod twojej ręki(a może raczej klawiatury :D). jedyne do czego mogę się przyczepić to minimalne błędy w niektórych miejscach. I nie wiem czy uznać to za błąd czy za co ale...czemu w zakładce"Bohaterowie" porywacz ma na imię Daniel a tutaj piszesz Nathan? I w sumie to tyle. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ^^ A co do szkoły....ja niby kończę zawsze po 7(raz nawet po 6) ale teraz na rozszerzonej biologii ledwo co daje radę ;_; Nie mam czasu na pisanie rozdziałów, nie mam nawet czasu na wyjścia ze znajomymi. Ale wiem, że nie mogę się poddać.I Tobie również radze mieć takie podejście ;) Serdecznie pozdrawiam. A.Wiktoria :*
OdpowiedzUsuń