sobota, 4 października 2014

Chapter sixth

Co jest najśmieszniejsze w ludziach: Zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli.-Paulo Coelho

Prysznic Daniela nie trwał długo, a ja na całe szczęście ie musiałam długo na niego czekać pod łazienką. Wyszedł pewnym krokiem, ale gdy tylko ujrzał moja postać siedzącą tuż obok drzwi zatrzymał się i przykucnął.
Jego ciemne włosy były mokre i pokręcone, po twarzy i szyi spływały kropelki wody. Na siebie włożył białą koszulkę na krótki rękaw i ciemne, jeansowe spodnie. Nie ogolił się. Jego szczęka została uwydatniona przez ciemne,krótkie włoski.
-Nie wiedziałem,że będziesz czekała...-powiedział i spojrzał wymownie na moją osobę. Zlustrował mnie wzrokiem skupił wzrok na podziurawionej koszulce i się delikatnie uśmiechnął.-Zaraz Ci przyniosę jakieś ubrania, poczekaj tu. I nie kombinuj nic Holly.-Co? Chwila ! JA nie jestem żadna Holly, mam na imię Hope, co za palant...
-Nie jestem Holly !-wykrzyknęłam za nim, gdy zniknął za drzwiami jego sypialni. To śmieszne, niby wie o mnie wszystko, a nie potrafi zapamiętać głupiego czteroliterowego imienia. Uśmiechnął się kpiarsko I poszedł do swojej sypialni. Podniosłam się z podłogi I rozciągnęłam odrętwiałe mięśnie. Po chwili w polu mojego widzenia pojawił się Daniel z ubraniami w ręku. Stanąl obok mnie I wyciągnął rękę z materiałami. Wyrwałam mu ciuchy i odwróciłam się na pięcie w celu skorzystania z łazienki. Usłyszałam za sobą męski śmiech, ale zignorowałam to.
Weszłam do pomieszczenia.Zakluczyłam drzwi. Zostawiłam ubrania na szafce stojącej tuż obok umywalki. Łazienka "porywaczy" wcale nie powinna wyglądać, aż tak schludnie i zarazem elegancko. Wbiegając tu za Danielem, nie zdążyłam się rozejrzeć się po pomieszczeniu. Ściany pomalowane zostały na szaro, co idealnie komponowało się z drewnianymi meblami. Wschodnią ścianę zajmował biały, duży,przestronny prysznic, w którym na pewno zmieściłyby się dwie osoby. Obok stała nowoczesna,biała pralka i wysoka,drewniana szafka z proszkami i płynami używanymi do prania. Południową ścianę "okupowały" drzwi wejściowe , umywalka i drewniana szafka stojąca tuż obok umywalki. Przy zachodniej ścianie stała toaleta i kilka drewnianych szafek zawieszonych na ścianie. Północna ściana była prawie niewidoczna, bo na prawie całą ścianę zajmowało wielkie lustro.
Spojrzałam na swoje odbicie. Brązowe włosy były roztrzepane i sterczały pod każdym możliwym kątem. Coś co miało przypominać lekkie fale, teraz wyglądało jakbym żyła w epoce brązu i nie miała do dyspozycji szczotki lub szamponu.  Pod brązowymi oczyma widniały jasno fioletowe wory. Przetarłam ze zmęczenia oczy i jeszcze bardziej zaczęłam się wpatrywać w swoje odbicie. Moje życie przewróciło się do góry nogami. W dodatku nie miałam informacji co z moimi rodzicami.
Wyczerpana zdjęłam moje stare,porwane ubrania u podeszłam do kabiny prysznica, którą otworzyłam i weszłam do środka.  Odkręciłam ciepłą wodę i czułam jak moje mięśnie się rozluźniają, myśli ulatują gdzieś w głąb mojego umysłu. Po tych dwóch dniach po raz pierwszy czułam się dobrze.
Właśnie wycierałam mokre włosy w ciemny ręcznik, gdy usłyszałam pukanie.
-Hope, potrzebujesz pomocy?
Ugh ! Jak ja nienawidziłam tego mężczyzny.
-Nie dzięki. Już kończę.
-A szkoda...-powiedział i usłyszałam przytłumiony śmiech.-Chcesz szczoteczkę do zębów? Jeśli tak, to są w w pierwszej szufladzie w szafce obok umywalki. Za pięć minut widzę cię w kuchni.
Czy ten facet nie potrafi poprosić? Zawsze musi wydawać rozkazy?
Zignorowałam wewnętrzne pytania i wysunęłam szufladę wcześniej wskazaną przez bruneta. Wyjęłam jedno z wielu plastikowych opakowań, w którym znajdowała się nowa szczoteczka do zębów. Pasta stała na umywalce, więc czym prędzej wyszczotkowałam zęby i odkluczając drzwi. Stare ubrania zabrałam ze sobą, aby je wyrzucić do kosza na śmieci, ponieważ nie zdawały się już do jakiegokolwiek użytku. Ruszyłam w kierunku schodów prowadzących na dół. Zeszłam i po zapachu odnalazłam pomieszczenie, w którym powinnam była się pojawić.Zapach przypominał spieczony chleb i coś jeszcze, coś co kojarzyłam, ale nie potrafiłam przypomnieć sobie woni. Weszłam do nowoczesnej kuchni i zamarłam w miejscu.
Pomieszczenie było wykonane w jednostajnej palecie kolorów, połączenie czerni,bieli i bordowego. Ceglane ściany zostały pomalowane na biało. Po lewej stał ośmioosobowy, czarny stół, obok niego dosunięte,ciemne krzesła. Naprzeciw legła ściana była wielkim wyjściem na taras i ogród. Teraz zasunięte drzwi balkonowe dawały idealny widok na zadbany ogród. Po prawej stronie znajdowały się meble kuchenne jak i odpowiednie sprzęty. Bordowe meble idealnie komponowały się z czarnymi urządzeniami AGD.
-Wyrobiłaś się w cztery minuty. Jeszcze lepiej.-zdążyłam zarejestrować ruch przy ekspresie, ale nie musiałam spoglądać na twarz osoby mówiącej do mnie. Daniel. - Na śniadanie przygotowałem tosty i jajecznicę. Wypijesz kawę?
-Nie pijam kawy.
-No tak. Czarna herbata. Z sokiem malinowym. I dwiema łyżeczkami cukry. Mam herbatę i cukier, sok malinowy niestety się skończył.-pomachał mi pustą, szklaną butelką.-Dlatego mogę za proponować herbatę z cukrem.
Informacje zaczęły docierać do mnie dopiero po minucie. I wtedy zrozumiałam, że on wie o mnie dosłownie wszystko.
-S-skąd to wiesz?-zająknęłam się. Byłam przerażona. Ja nie wiedziałam o mężczyźnie, który przygotowywał mi śniadanie zupełnie nic. Zaś on wiedział o mnie dużo. Zbyt dużo. I to było niepokojące.
-Wiele godzin starannych obserwacji.
-Podglądałeś mnie?!-zapytałam, a może już krzyczałam?
-Kochanie, nie podglądałem. Obserwowałem. To dwie zupełnie różniące się od siebie czynności.
-Mało mnie to obchodzi ! Pieprzone różnice zostaw dla siebie. I tak mnie podglądałeś!
-Zamknij się ! Nie podnoś na mnie głosu. N I G D Y.- nawet nie zarejestrowałam kiedy pojawił się obok mnie i złapał moje nadgarstki w szczelnym uścisku, przypierając mnie do ściany nieopodal wejścia do kuchni.- Nauczę cię jeszcze zasad panujących w moim domu. Ale na to jeszcze mamy czas, skarbie...-nosem przejechał po mojej szyi, przyciskając mokre jeszcze kosmyki włosów do mojej skóry.-Wiele czasu.-powiedział i liznął odkryty skrawek mojej skóry. Po chwili mocno zassał ją, a ja czułam już jak gorąco obejmuje ten teren mojej szyi. Wiedziałam, że to co teraz robił miało tylko jeden cel. Pozostawienie po sobie malinki.  Puścił fragment skóry ze swoich ust i delikatnie ucałował to miejsce, po czym sunął dalej swoim nosem. Aż do linii szczęki, gdzie się na chwilę zatrzymał i zbliżył się do ucha.-Teraz jesteś moja.-odsunął się w tym samym tępie, w którym się pojawił. Mój mózg zaczynał rejestrować to co się stało, a ciało stało nadal nieruchomo przy ścianie. Wzrok miałam wbity w plecy Daniela.
Cholerny idiota ! Jak on mógł?! Teraz mam malinkę na szyi. Pieprzona malinkę.
Podniosłam rękę do skóry i potarłam pieczącę miejsce. Chwyciłam włosy i przerzuciłam je na ramię tak aby "znak" nie był widoczny. Ruszyłam do stolika, odsunęłam krzesło i usiadłam na nie, niespecjalnie przejmując się brunetem. Przeniosłam swoje tęczówki na blat ciemnego stolika. Po chwili moim oczom ukazał się talerz z jajecznicą, dwoma tostami posmarowanymi masłem i biały kubek z herbatą. Czarną. Z dwiema łyżeczkami cukru.
-Smacznego.
~•~
Zmiany, zmiany ! W zakładce "BOHATEROWIE" zaszły minimalne zmiany, otóż Hope teraz "gra" Lindsay Hansen. A jeśli jeszcze nie zaglądaliście do zakładek, to serdecznie zapraszam. Najbardziej widoczną zmiana jest szablon, który pobrałam z Szablonownica . Mam nadzieję, że zmiany pomogą mi jakoś bardziej się zmotywować ic chciałabym ustalić jakiś stały termin publikowania rozdziałów. Co dwa tygodnie?


1 komentarz:

  1. Rozdział jest po prostu świetny. Uwielbiam czytać rozdziały spod twojej ręki(a może raczej klawiatury :D). jedyne do czego mogę się przyczepić to minimalne błędy w niektórych miejscach. I nie wiem czy uznać to za błąd czy za co ale...czemu w zakładce"Bohaterowie" porywacz ma na imię Daniel a tutaj piszesz Nathan? I w sumie to tyle. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ^^ A co do szkoły....ja niby kończę zawsze po 7(raz nawet po 6) ale teraz na rozszerzonej biologii ledwo co daje radę ;_; Nie mam czasu na pisanie rozdziałów, nie mam nawet czasu na wyjścia ze znajomymi. Ale wiem, że nie mogę się poddać.I Tobie również radze mieć takie podejście ;) Serdecznie pozdrawiam. A.Wiktoria :*

    OdpowiedzUsuń