NOTKA OD AUTORKI:
ROZDZIAŁ MOŻE BYĆ SŁABY<DLA MNIE JEST BEZNADZIEJNY> WINE PONOSI MÓJ WYJAZD DO KINA I PÓŹNY POWRÓT.
Jestem wykończona tym wyjazdem,ale nie narzekam.
Zakochałąm się w TYM filmie. Oczywiście czytałam ksiązki, zeby nie było,że nie czytam :D
Udało mi się rownież znalezć świetną kurtkę i tak wyglądąły moje walentynki. A jak wasze?
Miłęgo czytania !
-Czy ty ich
kojarzysz?- zapytał mnie, patrząc prosto w moje oczy. Od momentu, w
którym poznałam nazwiska moich dwóch prześladowców, po prostu
nie mogłam wyjść z szoku. Znałam ich nazwiska, oczywiście, że
znałam. Jeden z nich był bratem mojego taty. Czarna owca w
rodzinie. Tata skończył szkoły, zdobył dobrze płatną pracę,
założył rodzinę i poświęcił się swoim życiowym celom.
Wujaszek od liceum zaczął sprawiać problemy, w końcu trafił na
nieodpowiednie towarzystwo, dokonał kilku rozboji i pod wpływem
narkotyków pobił mężczyznę. W końcu trafił do więzienia, a
rodzice nie mogliby mu pomóc, to oczywiste, ze straciliby posady.
Mój wujek kryminalista planował mnie porwać.
-Tak, Alaric Kruse
to mój wujek...Brat mojego taty.
-Jak to? Przecież
to dwa zupełnie inne nazwiska.
-Tak, po wyjściu z
więzienia zmienił nazwisko, zeby nikt go nie kojarzył z tego.
-A ten drugi?
-O ile dobrze
pamiętam, siedzieli razem w więzieniu...
-Niech ich tylko
zo...
-Daj spokój.
Dokładnie tego samego chciałeś ode mnie. Czystej karty. Pamiętasz
? - udało mi sę go uciszyć w tak łatwy sposób, czyż to nie
sukces, który mogłabym zapisać na moją listę rzeczy do zrobienia
przed trzydziestką ?
-Hope, wiesz, ze
chciałem też cię uchronić...
-Tylko po to, żebyś
sam miał korzyści, więc daj mi chwilę pomyśleć, bo teraz
znajduję się w cholernie trudnej sytuacji.
Nie mogę powiedzie
o tym rodzicom, bo nie dość, ze ostatnio mieli wiele na głowie, to
fakt, że mój własny wujek planował moje porwanie, byłby dla nich
ciosem poniżej pasa. Nie. Nie pomogłam powiedzieć im prawdy, na
pewno nie teraz, tylko co do cholery robić ? Nie jestem bezpieczna
nawet w moim mieszkaniu, czy to nie chore ? Pozostaje mi
przeprowadzka do rodziców, co na ewo odpada, bo zaczęliby coś
podejrzewać, albo złożenie propozycji Danielowi, co wiąże się z
pewnymi trudnościami, ale jest mi to winien po tym co mi zrobił.
-Masz dom lub
mieszkanie tutaj, w Washyngtonie ?
-No tak. Obserwuje
cie od czterech dni, ale mieszkanie mam od jeszcze dłuższego okresu
czasu, a co ?
-A Natalie i Jamie
są z tobą ?
-Jak na razie jestem
sam, Natalie musiała wyjechać do Wielkiej Brytanii, żeby załatwić
kilka spraw, a z Jamie'm jest mały problem, bo przepadł bez śladu
po twoim wyjeździe. Wiem, ze się zakupowaliście, ale nie przejmuj
się za bardzo tą sytuacją, zdarzało się to mu już wiele razy.
-Nie będę teraz
zajmowała sobie nim głowy, bo mam gorszy problem.
-Jasne, wujaszek się
jeszcze przekona z kim zadarł.
-Daj spokój narazie
z tym, duże to mieszkanie ?
-Jeden pokój,
kuchnia połączona z salonem, łazienka a co ?
-Nie nic tak sobie
myślę, które mieszkanie jest większe, twoje czy moje...
-Czekaj, co ty
wymyśliłaś ?
-Potrzebuję
ochrony, a ty w ramach przeprosin za wydarzenia z przeszłości
zapewnisz mi ją. Całodobowo.
-W twoim mieszkaniu
nie pojawi się żaden obcy facet ! Nawet o tym nie myśl!
-Ey
ciszej...-szepnęłam nachylając się w jego stronę. Z jego
rozmachem za chwilę wyjdę na tania panienkę.- Chciałam żebyś to
był ty. Już trochę razem... przeszliśmy i zdąrzyliśmy jakoś
się poznać...
-Sugerujesz wspólne
mieszkanie
-Nie ujęłabym w
ten sposób, to raczej zapewnianie całodobowej ochrony osobie,
której się wyrządziło krzywdę.
-Dziś już tyle
razy mi o tym przypomniałaś,że na pewno o tym nie zapomnę.
Przepraszam po raz setny, naprawdę żałuje tego jak cała ta
sytuacja się potoczyła.- ucichł na chwilę i chciałam wtrącić
swoje pięć groszy, ale gdy otworzyłam usta, on znowu zabrał
głos.- Wiesz co twoje łózko jest wygodniejsze. Mieszkamy u ciebie.
-Może najpierw
sprawdzę twoje ?
-O możemy
przetestować...
-Nawet nie licz na
jakiekolwiek dwuznaczne sytuacje.
-A nie dasz mi już
buzi ?
-Chcę ci
przypomnieć, ze to ty pocałowałeś mnie.
-Bo mi na tobie
zale...
-Stop. Daj spokój z
tym, zanim się wkurzę i cię wywalę z mieszkania
do którego nie
zdąrzyłeś się wprowadzić.
-Jasne. Teraz
chodźmy na jakiś szybki obiad współlokatorko.
-Nie nazywaj mnie
tak....
~.~
Pakowanie dwóch
kartonów z rzeczami Daniela, nie zajęło nam wiele czasu, dojazd do
mojego mieszkania i znalezienie miejsca, gdzie moglibyśmy coś
zjeść, pochłonęło nam o wiele więcej cennych minut. Na koniec
tego wszystkiego i tak wylądowaliśmy w sieci restauracji
„McDonald”, bo Daniel nie mógł się zdecydować czy chce zjeść
coś zdrowego czy raczej woli pofolgować. Zadecydowałam.
Ten facet już
pierwszego dnia mnie denerwował, dlatego zamówiłam nam jedzenie na
wynos. Miałam wielką potrzebę zamknięcia się w moim pokoju, bez
niego.
Wpadłam na
najgorszy pomysł świata, ale co miałabym teraz zrobić ?
Jedynym wyjściem
jest wytrzymanie i odkrycie powódek mojego wujaszka.
Gdy tylko weszliśmy
do mieszkania trzymając w dłoni swoją paczkę z jedzeniem ruszyłam
do mojej sypialni. Wolałam już ubrudzić moją pościel niż
siedzieć i słuchać tekstów Daniela, gdzie każdy krył w d=sobie
podtekst erotyczny ! Z nim nie dało się normalnie rozmawiać!
Jedynym mu znanym tematem są stosunki i relacje damsko-męskie, coś
co mnie naprawdę nie kręci.
-A ty gdzie ? Nie
uczcimy naszego wspólnego mieszkania ?
-Nie mam ochoty.
-Hope, daj spokój.
Jeden jedyny raz, proszę cię o to żebyś zjadła ze mną
ten...bardzo pożywny i zdrowy posiłek.
-Dobra. Potem dasz
mi spokój, jasne ?
-Jasne, jak sobie
życzysz.
-Dziękuję.-
odwróciłam się na pięcie w stronę salonu i ruszyłam do kanapy,
usiadłam a mój zestaw odstawiłam na brązowy stolik. Chwyciłam
pilot, włączyłam telewizję na pierwszym lepszym kanale i zabrałam
się za wypakowywanie posiłku.
Chwilę później po
drugiej stronie usiadł mój współlokator, który nie dość, że
przyniósł swój posiłek to dodatkowo na stoliku pojawiły się dwa
małe kieliszki i butelka wódki.
-Skąd to masz ? -
kiwnęłam głową na produkt, wgryzając się z mojego hamburgera.
-Kupiłem
ostatnio...Z resztą czy to ważne? Możemy oblać nasz kompromis.
-Nazwij to jak
chcesz. To zwykła zapłata za wyrządzone krzywdy.- widzę jak
odkręca korek butelki, przystawia główkę do szklanych
pojemniczków i po chwili przezroczysty płyn znajduje się w
kieliszkach. Jeden z nich zostaje podany mi do prawej ręki. Chwytam
go i widzę jak Daniel również bierze swój do ręki, delikatnie
przesuwa kieliszek w moją stronę, sugerując toast.
-Oby nam się dobrze
mieszkało razem ! Za nas!- stukam go lekko i powracam ręką do
mojej twarzy, gdzie w końcu wlewam zawartość do mojego gardła.
Obym z tobą
wytrzymała !
Ten rozdział to jedno wielkie: Wow! *_*
OdpowiedzUsuńGdybym była na miejscu Hope zapewne też bym tak zrobiła, w końcu w takiej sytuacji potrzebny jest ochroniarz.
Wyłapałam kilka błędów ortograficznych ale to nic ;)
Uważam, że piszesz po prostu świetnie. Emocje jakie za pomocą słow wzbudzasz w czytelnikach są...fantastyczne! :D
Raz czujesz niepokój i napięci, a zaraz ogrania cię spokój i harmonia.
To coś naprawdę wspaniałego :)
Lecę do kolejnego!