poniedziałek, 16 lutego 2015

Chapter sixteenth

NOTKA OD AUTRKI:
1138 słów, nie jest moim zdaniem jakiś długi,a le jest różnica dwóch dni od dodania ostatniego a ten jest świeżutki i mogłabym go wstawić dopiero w weekend, ale jako, ze mam jakiś dziwnie luźny tydzień, to PROSZĘ.
JEST JEDNAK JEDEN WARUNEK.
KOMENTARZE
Ja się naprawde staram pisac regularnie, staram się dodawać rozdziały, ale gdy nie widze komentarzy po prostu ma ochote usunąć bloga. Więc jeśli komentarze będą to będzie kolejny rozdział.
Nie daję żadnych limitów, bo to nie ma sensu. 
Jeśli ktoś chce, żeby to opowiadanie andal istniało i się rozwijało to zostawi komentarz.
Dzięki za uwagę. Miłego czytania !

***

Butelka po przezroczystym napoju leżała na stoliku, była pusta a my zamroczeni procentami płynącymi w naszych krwioobiegach. W tle naszych donośnych rozmów i smiechów wciąż leciał włączony program telewizyjny, którego nawet nie oglądaliśmy. Oboje pochłonięci rozmową nie zauważaliśmy, że z kżdym spożytym kieliszkiem rozmowa się rozluźniała a my nie darliśmy kotów.
-Mam dość.-wymamrotałam pomiędzy spazmami śmiechu.
-Tramiltone nie wymiękaj ! Jeszcze mamy alkohol...-Daniel podniósł butelkę do góry i zamachnął nią w powietrzu.- A nie jednak nie. To może wyjdźmy do jakiegoś baru czy coś. Tak na oblanie wspólnego mieszkania.
-Jak dla mnie okej, tylko muszę się przebrać.
-Jak dla mnie możesz nic nie zakładać na siebie.
-A co chciałbyś popatrzeć? - zaśmiałam się- Może innym razem.
-Czyli będę miał ten zaszczyt ujrzenia cię jak cię Bóg stworzył.
-Tego nie powiedziałam.-podniosłam się z sofy i wstając nie przewróciłam się więc stwierdziłam, że nie jest ze mną aż tak źle. Wyszłam z salonu i przeszłam do mojego pokoju. Otwierając szafę już wiedziałam, co chcę założyć na siebie. Wyciągnęłam koszulkę na krótki rękaw sięgającą mi za pępek i do tego moje ulubione obcisłe spodnie z wysokim stanem. Zrzuciłam z siebie stare ubrania i naciągnęłam na moje ciało świeżo przygotowany zestaw. Wyszłam z pokoju i ruszyłam do łazienki. Przejrzałam się lustrze i związałam moje rozczochrane włosy w wysokiego kucyka, nałożyłam trochę pudru i przeciągnęłam rzęsy maskarą. Spryskałam się trzykrotnie moimi ulubionymi perfumami i byłam prawie gotowa. Z półki wyjęłam kosmetyczkę, w której znajdowały się różne akcesoria. Wyjęłam srebrny naszyjnik i założyłam go przez głowę. Wyszłam z łazienki, wykrzykując na całe mieszkanie, że jestem gotowa i przeszłam do korytarza, gdzie z szafy wyjęłam czarne, kryte koturny i kurtkę skórzaną tego samego koloru co obuwie.
Dotyk jego palców na moich biodrach wywoływał dziwne dreszcze przechodzące rzez całe moje ciało. Ciepło jego skóry przedzierało się przez warstwy odzieży i wzbudzało płomień w zupełnie innej części mojego ciała. Jak on na mnie działał ! Przysunął mnie do swojej klatki, a moja pupa dotknęła jego krocza, gdzie jego przyjaciel nie próżnował. Cholera.
-Daniel, idziemy?
-Daj mi chwilkę, okej?- zapytał, a jego ciepła dłoń opuściła moje biodro i w końcu dotarła do mojej szyi. Szorstka tkanka działała kojąco na moje ciało, a dotyk w tym wrażliwym miejscu sprawiał, że ciało szalało a moje wnętrze wręcz miało ochotę eksplodować.-Tak teraz możemy iść.- musnął mój kark ustami i odsunął się ode mnie, żeby założyć buty

Po raz pierwszy w moim młodym życiu głośna muzyka mi przeszkadzała, Zapach tytoniu, alkoholu i potu drażnił moje nozdrza. Miałam wielką ochotę wybiec z tego felernego klubu do którego trafiliśmy. Siedziałam przy barze. Sama. Daniel został porwany na parkiet przez blond cycatą dziewczynę. Zerkam na zegarek wiszący nad barmanem. Prawie pół godziny temu. Mam dość. Zamawiam u barmana kolejną kolejkę czystej wódki. Jak szaleć to szaleć. Najwyżej Daniel będzie musiał mnie zanieść do mieszkania, o ile w ogóle się tam spotkamy, bo przecież już wiem jaki on jest.
Kątem oka rejestruję ruch tuż obok mnie. Na krześle ktoś siada i postawa przypomina mężczyznę, ale nie jestem na sto procent pewna . Może to Daniel ? Odwracam twarz i widzę, że osoba siedzącą obok mnie wcale nie jest mój nowy lokator. Miałam tylko w jednym rację, jest mężczyzną. Wygląda na trochę starszego ode mnie, ale dałabym mu max 27 lat. Uśmiecha się do mnie, ale po chwili odwraca swój wzrok podnosząc w stronę kelnera dwa palce. Czyżbym miała szanse na darmowy alkohol ? O tak !
-Jestem Gideon, a ty ?- przekrzykuje muzykę, a jego męski głos dociera do moich uszu rozbudzając moje wnętrze po raz drugi dzisiejszego dnia.
-Hope.- krzyczę i uśmiecham się od ucha do ucha.
Kolorowe światła nie ułatwiają mi przyjrzenia się mojemu nowemu znajomemu. Widzę tylko, ze jest dobrze zbudowany i na pewno wyższy od Daniela. Posiada ciemne włosy okalające jego przystojną twarz i jasne oczy, w których odbijają się kolory klubowych świateł.
Zauważam, że mężczyzna przegryza wargę patrząc na mnie i naprawdę mnie to dziwi. Jestem przecież w zwykłych spodniach i koszulce, na która i tak mam założoną skórzaną kurtkę. Naprawdę nie rozumiem mężczyzn, są z innej planety.
-Skąd jesteś? - pytam.
-Z Londynu, ale od roku mieszkam tutaj, w Washyngtonie. A ty?
-New York, a teraz Washyngton. Czasami Seatle.- przypominam sobie o moim ostatnim pobycie i mimo wszystko chce mi się śmiać.
-A ile masz lat ślicznotko?
-Dwadzieścia jeden. I proszę tylko nie ślicznotko, chyba, ze mam uznać, ze jesteś pustym facetem?
-Nie, oczywiście, że nie.
-To dobrze. - w końcu dostaję moje zamówienie i osuszam kieliszek tak szybko jak potrafię co potem skutkuje delikatnym paleniem w gardle. Uśmiecham się szerzej do mężczyzny obok mnie. Wypiłam dużo. O wiele za dużo.- A ty ile masz lat?
-Dwadzieścia pięć.
-Dawałam ci dwa lata więcej.
-No wiesz co ! Postarzyłaś mnie!- śmieję się, chociaż nie ma większego powodu, bo przecież to co powiedział Gideon wcale nie było śmieszne. W tej samej chwili przed nim lądują dwie szklanki z pomarańczowym drinkiem, jedną przesuwa w moją stronę a drugą chwyta w swoją dłoń i zbliża do usta. Opróżnia szklankę, a po jego ustach spływa kilka kropel napoju. W końcu stawia szklankę na blat.
-Mogę spróbować?- zerkam na moją szklankę, ale w głowie mam szatański plan.
-Jasne.- patrzy na mnie i uśmiecha się szeroko, a ja wciąż dostrzegam kilka kropel na jego wargach. Podnoszę się ze stołka i przechylam się w stronę Gideona zlizując z jego skóry alkohol pomieszany z sokiem pomarańczowym. Zaskoczony na początku nie oddaje pieszczoty, ale po chwili jego usta z impetem atakują moje, na co mruczę i zanurzam dłonie w jego-jak się okazuje z bliska, kręconych- włosach. Językiem jeżdżę po jego słodkich wargach i w końcu się odsuwam. Mam ochotę wypić tego drinka.
-Pyszny.- mówię i chwytam szklankę, opróżniając ją. Tak w końcu mogę się rozluźnić ! Chwytam rękę Gideona i ciągnę go w stronę parkietu. A co mi tam ! Najwyżej razem wylądujemy gdzieś, zrobimy coś czego nawet nie będziemy żałować, bo taka przecież jestem. Nie dbam o konsekwencje, kocham zabawę i adrenalinę towarzyszącą niewiadomej.
Udaje nam się znaleźć miejsce tuż obok ścian. Odwracam się do mojego partnera plecami i staram się nie przewrócić podczas ocierania się o mężczyznę. Czuję, że jest podniecony, ale nie mogę teraz tak po prostu iść i uprawiać z nim seksu. Mój kolega za szybko się nastawił.
W końcu zostaję odwrócona o sto osiemdziesiąt stopni i przede mną nie stoi Gideon, tylko Daniel, Z jego grymas widzę, że wie o wszystkim i chyba mu się to nie podobało. Fakt, że całowałam się z kimś i tańczyłam z ledwo poznaną osobą.
Może powinnam była przesiedzieć całą noc przy barze siorbiąc drinka z parasolką?
O nie!
Zbliżam się do mojego partnera i zarzucam ramiona na jego kark, przy okazji zanurzając dłonie w jego cudowne włosy. Nasze nosy dzielą zaledwie milimetry. Tańczymy w nieodpowiednim takcie, do klubowej muzyki.
Jego tęczówki wpatrzone prosto w moje.
I w końcu to się dzieje.

Nasze usta się odnajdują z jego inicjatywy.

4 komentarze:

  1. Ja czytam każdy rozdział gdy tylko się pojawi! Nie usuwaj go proszę ; c.
    Co do rozdziału ^^ Awww ^^
    Tak świetnie to wszystko o pisałaś!! :D Ten alkochol, rozmowy, to ze tak rozwijasz ich uczucia.. ten pocałunek ;*. Czekam na nn ((;. Weny ;*.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie usuwaj proszę... Opowiadanie jest naprawdę świetne a ten rozdział również. Pisz kochana. Rozwijaj się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest:cudwniefantastycznosuperowy! :D
    Nie mogę się wręcz doczekać co będzie dalej.
    A i jeszcze jedno: NIE USUWAJ BLOGA!
    Życzę weny i większej liczby czytelników.

    Serdecznie pozdrawiam.
    A.Wiktoria ;)

    OdpowiedzUsuń