sobota, 14 marca 2015

Chapter eighteen

Adrenalina w moim organizmie wzrasta bardzo szybko.
A może to strach ?
Nie ważne, najważniejsze jest to, żeby uspokoić Daniela i sprawić, żeby Gideon wyszedł z mojego mieszkania, bez szwanku.
To takie trudne zadanie, ale do wykonania.
Odwracam się w stronę Daniela. Jest wyprostowany jak struna, zaciska dłonie w pięści i boję się, że zaraz złamie sobie wszystkie kości i kosteczki ręki.
-Daniel, us...
-Nie będę spokojny! Jeśli twój koleżka nie wyjdzie z tego mieszkania za minutę możesz go nie poznać.
Panikuję. To wszystko miało potoczyć się zupełnie inaczej! Mieszkanie z kimś jest naprawdę trudne, szczególnie gdy to facet, który darzy cię czymś.
-Zbieraj się. Proszę.- mówię cicho,a mój głos to jedno wielkie błaganie.
-Nie zostawię cię z nim przecież.- odpowiada i obdarza Daniela nienawistnym spojrzeniem.
Co on wyprawia ?
Czuję jak testosteron buzuje w powietrzu. Jeśli facet z którym spałam nie wyjdzie za chwilę, naprawdę coś się stanie.
Ruszam się z miejsca i podchodzę do wejścia do mojej sypialni gdzie stoi prawie nagi brunet. Chwytam go za ramię i zaciągam do mojego pokoju. Zbieram wszystkie ubrania, które nie pasują do damskiej garderoby i przyciskam je do jego nagiej klatki piersiowej. On z opóźnieniem wyciąga ręce i przytrzymuje materiały przy swoim ciele.
Może mam jeszcze go ubrać?
W końcu oddziela od siebie niektóre ciuchy i nakłada na siebie jeansy, i koszulkę. Rozgląda się po mojej sypialni. Czego jeszcze nie ma?
-Moje buty...-mruczy.
-Pewnie są w holu.
-Nie, ściągnęłaś mi je w łóżku.
Mam co raz większą ochotę wyprowadzić go osobiście, ewentualnie wykopać. Wzrokiem szukam męskich butów. Są. Leżą obok mojej komody z ubraniami. Podchodzę szybkim krokiem i je zabieram z podłogi. Podaję je mężczyźnie i wypycham go z mojej sypialni, wychodzimy na hol.
Daniel stoi w tym samym miejscu, tym razem jego intensywny wzrok wodzi po mojej twarzy.
Przechodzimy obok Murray'a i aż się wzdrygam. On nie spuszcza wzrok ze mnie. Otwieram drzwi i wręcz popycham bosego mężczyznę na moją klatkę schodową. Szybko zatrzaskuję za sobą powierzchnię i wypuszczam powietrze z ust. Staram się przygotować na to co nieuniknione.
Jestem mocno zaskoczona gdy dłonie mężczyzny obejmują mój brzuch. Stoję przyciśnięta plecami do jego klatki piersiowej. Jedna ręka odrywa się od mojego ciała i zgarnia moje włosy na lewą stronę.
Naprawdę nie rozumiem o co mu chodzi.
-Zostawił po sobie ślad.- przesuwa palcem po mojej szyi. Zatrzymuje się na dłuższa chwilę w jednym miejscu i dociska tam opuszek.- Tutaj. Facet z którym spędziłaś jedną noc zrobił malinkę.
Cholera. Malinka? Ja nie pozwalam na robienie sobie malinek.
-Niczego nie pamiętam...nie bądź na mnie zły.
-Widziałem jak się zachowałaś. Chciałaś mnie uspokoić i jak najszybciej usunąć źródło mojej złości. Nie mogę być zły. Teraz rachunki są wyrównane.
Odrywa palec od mojej szyi i zjeżdża nim na obojczyk. Ciepło jego ciała powoduje, że przez moje ciało przechodzą dreszcze spowodowane zimnem.
-Jakie rachunki?
-Ja przespałem się z kobietą w Seatlle, a ty tutaj... z jakimś facetem.- jego głos jest za spokojny. Coś jest nie tak. On coś knuje, na pewno.-Jesteśmy kwita.
-Nie jesteśmy w niczym kwita, oboje mamy swoje własne życie. Robimy to co chcemy. Nikt nie jest odpowiedzialny przed którymkolwiek.- wyrywam się z jego objęć i staję naprzeciwko jego osoby. Twarzą w twarz.
-Kiedy zrozumiesz, że chcę cię mieć tylko dla siebie?
-Kiedy zrozumiesz, że jedyne co będzie nas łączyło to sprawy biznesowe, jeśli mogę tak to ująć.
-Co powiesz jeśli Natalie odwiedzi twoich rodziców? Niezapowiedziana wizyta twojej koleżanki ze szkoły średniej. Hmm?
Szantaż? Cholera, tylko nie moi rodzice.
-Mówiłeś, że Natalie wyjechała...
-Kłamałem jak widać. Mam na oku twoich rodziców, muszę być pewien, że nie węszą.
-Jesteś pieprzonym szantażystą!
-Bądź gotowa na 18.- odwraca się i rusza w stronę salonu.
Co się właśnie stało do cholery? I na co mam być gotowa ?
-Na nic nie będę gotowa do cholery !
-A i owszem, będziesz !- odkrzykuje i znika w salonie.
Uderzam ze zdenerwowaniem w szafę, w holu. Drewno nie ucierpiało, nawet nie przesunęło się po szynach. Moja dłoń piecze, ale ból uświadamia mi co się wydarzyło i jak nisko upadłam przez ostatni miesiąc. Naprawdę, może nie byłam tą grzeczną dziewczynką, która wykonywała polecenia, ale właśnie o to chodziło, byłam samodzielna i potrafiłam zadbać o siebie, a teraz to wszystko gdzieś zniknęło, ten mężczyzna mnie przytłaczał.
Porwanie i czas spędzony z Danielem sprawił, że zgubiłam gdzieś sama siebie, Niezależną kobietę. Czułam się okropnie, ze świadomością, ze jeden facet wprowadził taki zamęt w moim życiu.
Teraz była pewna jednego.

Musiałam chronić moją rodzinę.


Przepraszam, że taki krótki, ale naprawdę utknełam w jednym miejscu i nie wiedziałam, przez długi czas jak się wyplatać z tego... Obiecuję poprawę, ale aktuanie tak jak mówiłam, mam cięzki okres w szkole :/

2 komentarze:

  1. Wow! Akcja! Lubie zaborczego Daniela
    "CHCE CIE MIEĆ TYLKO DLA SIEBIE" krotki ale cudowny Czekam nn ♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale było gorąco...przez chwilę myślałam, że Daniel pobije tego gościa :o
    "Chcę Cie mieć tylko dla siebie"-zaborczy Daniel...LUBIĘ TO :D
    Krótki ale za to świetny ;)

    Życzę poprawy trudnej sytuacji w szkole i duużo weny! <3

    Pozdrawiam.
    A.Wiktoria

    OdpowiedzUsuń