sobota, 7 marca 2015

Chapter seventeenth

ROZDZIAŁ ZAWIERA SCENY PRZEZNACZONE DLA OSÓB PEŁNOLETNICH.
CZYTASZ NA WŁĄSNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!
 Nie mogłam się odsunąć od niego, a raczej nie chciałam przerywać naszego pocałunku. To co wybuchło między nami już w moim mieszkaniu teraz uderzyło w nas z jeszcze większą siłą.
Jego dłonie powędrowały na moje biodra, po czym delikatnie pchnął mnie do tyłu, tak, że wylądowałam oparta o ścianę. Wbiłam paznokcie w jego kark i pogłębiłam pocałunek. Wszystkie osoby wokół mnie przestały mieć znaczenie. Czułam tak nieodparte pragnienie, że gdyby nawet ktoś zobaczył jak kocham się z Danielem w klubie, przy ścianie miałabym po prostu tą osobę głęboko gdzieś. Potrzebowałam go, najlepiej teraz.
-Chcę...-wymruczałam pomiędzy głębokimi pocałunkami.-ciebie. Teraz.
Brunet odsunął się ode mnie na kilka centymetrów i z niedowierzaniem wpatrywał się we mnie, szukając potwierdzenia, że tylko żartuję. Nie miałam teraz ochoty na dowcipy ! Wszystko wewnątrz mnie wrzało i nie potrafiłam zapanować nad tym pragnieniem. Jeszcze nigdy nie czułam czegoś tak intensywnego. Czegoś co wyniszczało mnie od środka.
-Hope, to pochopna decyzja...Nie chcę żeby to tak wyglądało do cholery. Nie chce żebyś była nawalona i niczego nie pamiętała.- wykrzykuje, bo muzyka w klubie została podgłośniona.
-Nawet po alkoholu jesteś taki...bezpieczny. Nie chce bezpieczeństwa, żegnam.- mówię i wyrywam się spomiędzy naszej chwilowej więzi. Naprawdę musiał to zrujnować? Nienawidzę dupka nawet po spożyciu alkoholu.
Przepycham się pomiędzy spoconymi ciałami, wzrokiem przeszukuję wnętrze. Gdzie do cholery podział się Gideon? Jeśli nie Daniel, to chociaż on.
Odnajduję mojego poprzedniego partnera przy barze, pije kolejnego pomarańczowego drinka, albo tylko mi się wydaje. Prawie biegnę w jego stronę. Naprawdę ktoś musi się mną zająć !
-Gideon! - odwraca się w moja stronę.- Chyba mi się zgubiłeś.
-Nie zgubiłem. Twój chłopak wyraźnie dał mi do zrozumienia, że jesteś jego.
-Nie mam chłopaka, tamten koleś to tylko mój współlokator. Trochę się martwi o mnie, ale nie masz się czym przejmować przecież.- uśmiecham się, bo ciesze się, że kłamstwo przychodzi mi tak łatwo nawet pod wpływem alkoholu.- Pójdziemy do mnie? Tu jest strasznie głośno.- proponuję i widzę jak w jego oczach błyskają iskierki radości, tak ja też się cieszę ! Może ten wieczór nie będzie należał do straconych !
-Tak, chodźmy.- mówi i po uregulowaniu rachunków za napoje i alkohol wychodzimy z klubu.


Do mojego mieszkania dojeżdżamy jego sportowym samochodem.
I proszę ! Trafiłam dziś złotą rybkę ! Jakie szczęście mi sprzyja.
Wchodzimy na górę i wyjmuje klucz z tylnej kieszeni moich spodni. Po kilku minutach drzwi są otwarte, a ja zostaję uniesiona za biodra. Owijam się udami wokół tułowia Gideona, który w tej chwili zatrzaskuje drzwi poprzez lekkie kopnięcie. Nasze usta się łączą,a moje plecy zderzają się ze ścianą. Usta opuszcza syknięcie, które zostaje uciszone pocałunkiem i znowu zagłębiamy się w tańcu naszych języków.
-Gdzie masz sypialnię?- pyta mężczyzna pomiędzy pocałunkami.
-Korytarzem i w prawo. Białe drzwi.
Zostaję zaniesiona do mojej sypialni,a nasze wargi nie zaprzestają tańca. Alkohol wpływa na moje zachowanie, to jest oczywiste. Unoszę rękę do jego włosów i chwytam je, mocno dociskając jego usta do moich.
Co ten alkohol robi z ludźmi ?
Mężczyzna kładzie mnie na moim łóżku, a sam wisi nade mną obsypując moje wargi mokrymi, zapalczywymi pocałunkami.
To o to chodzi w życiu. Żeby się bawić, bo nie jesteśmy nieśmiertelni,a nie znamy też naszej przyszłości. Nie wiemy jak potoczy się nasz los, jak będzie wyglądało nasze życie za kilka dni, tygodni, miesięcy. Dlatego powinniśmy żyć tak, aby zebrać jak najwięcej wspomnień.
Jego ręce wędrują w dół mojego ciała, aż zatrzymują się w miejscu gdzie widać skórę brzucha odkrytą przez koszulkę. Wsuwa ciepłe dłonie pod materiał i rozpoczyna wędrówkę. Tak, czuję się cudownie a to tylko dlatego, ze ktoś w końcu zapewnił mi normalną rozrywkę. Normalną dla mojego życia sprzed porwania. Seks jest dobrą zabawą i świetną ucieczką, a ja uwielbiam obie te rzeczy.
Nie chcąc przedłużać naszej, dobrze zapowiadającej się zabawy sięgam rękoma do jego podkoszulka i podciągam go ku górze. Przez chwilę nasze wargi nie mają ze sobą kontaktu, bo Gideon zostaje przeze mnie zmuszony do zdjęcia koszulki, co oczywiście robi i w ekspresowym tępie odwdzięcza się tym samym zdzierając moją kurtkę i koszulkę.
To jest to czego potrzebowałam od powrotu z Seatlle. Potrzebowałam oderwania się od tego co było i dopiero po tygodniu błąkania się z kata w kąt mogę stwierdzić, że wracam. Wraca stara ja. Wraca prawdziwa Hope.
Na moich ustach zakwita szczery uśmiech,a twarz Gideona oblewa zdziwienie, no tak nawet jeszcze dobrze nie zaczęliśmy a ja się szczerzę ! Bez zbędnych pytań schodzi z pocałunkami na linię żuchwy, szyję, obojczyki i piersi ukryte w miseczkach. Odchyla jedną i delikatnie całuje brodawkę, a ja wyginam plecy w łuk. Jego język wyprawia cuda, a ja to uwielbiam.
Tego mi brakowało. Tylko jest jeden problem, to trwa zbyt długo! Potrzebuję go.
-Przejdziemy do sedna sprawy, czy będziesz się tak ze mną bawił?- pytam,a on nie zaprzestaje swoich gierek.- Gideonie!- w końcu prostuje się i siada opierając się na pietach.
-Masz piękne ciało.-mówi i uśmiecha się zadziornie. Odpowiadam mu tym samym. Gideon mógłby zagościć na dłużej...
Co ja wygaduję ! Co się ze mną dzieje ?
Podnoszę się i siadam wyprostowana. Rękoma sięgam do tyłu w celu rozpięcia stanika. Rzucam materiał za siebie i atakuję usta Gideona. Jest zaskoczony, przez co lądujemy na łóżku. Ja na nim. Całuję go intensywnie, w międzyczasie sięgam do jego rozporka. Rozpinam guzik jeansów i przesuwam rozporek w dół. Odrywam się od jego ust i zsuwam jeansy z jego nóg, razem z bokserkami. Na przeszkodzie stoją buty, które zrywam z jego stóp, skarpetki, jeansy i w końcu leży pode mną nagi.
-A ty na co czekasz ?- pyta z uśmiechem błąkającym się na jego wargach.
Schodzę z łóżka. Zdejmuję moje obuwie i znowu staje się niższa o co najmniej dziesięć centymetrów. Rozpinam guzik spodni i zsuwam materiał z nóg. Waham się nad zdjęciem majtek.
-Mam zdjąć je sama, czy ty wolisz to zrobić?-pytam
-Chodź do mnie.- i tak też robię. Siadam na jego udach i odchylam się aby go pocałować, a on to wykorzystuje i przewraca nas tak, ze leże pod nim. Jedna z jego rąk chwyta moje nadgarstki, które zostają uwięzione nad moją głową.
-Rozebrałaś mnie...-mruczy zbliżając twarz do mojej szyi.- Teraz zagramy na moich regułach.- całuje mnie tuż nad obojczykiem i przechodzi wyżej,a by ucałować miejsce na mojej szyi, ale dzieje się coś niespodziewanego. Zasysa skórą i przez kilkanaście sekund nie wykonuje innego ruchu.
Jestem sparaliżowana, nienawidzę gdy ktoś zostawia na mnie ślady !
Próbuję się wyszarpać z jego objęć, ale uściska na moich nadgarstkach się zaciska jeszcze mocniej. W końcu wypuszcza skórę i dmucha na miejsce, następnie delikatnie je całuje.
-Nie podoba ci się?
-Nie lubię mieć śladów po seksie.- mówię.
-Przyzwyczajaj się, bo gdy już z tobą skończę, nawet nie usiądziesz...
Co? O cholera ! Na kogo trafiłam ? To jakiś psychopata !
Patrze prosto w jego oczy,a on nie wytrzymuje i się śmieje.
-Spokojnie, tylko żartowałem. Twoja mina byłą bezcenna ! I przepraszam za malinkę, lubię je robić i zazwyczaj nikomu to nie przeszkadza...
-Dobra, wybaczam. Nie przedłużajmy wciąż tego co nieuniknione.
Nawet mi nie odpowiada, jego ręka zjeżdża w dół. W kierunku moich majtek. Jeden z palców przedziera się przez gumkę i do dotyka mnie na zwieńczeniu moich ud.
-Tak jesteś już gotowa.- oboje się uśmiechamy, a on nie próżnując zrywa ze mnie jedyny materiał, który do tej pory mnie okrywał.
Rano budzę się z bólem głowy.
Wracasz do życia, Hope. Gratulacje.
Rozciągam swoje ciało, gdy moja prawa dłoń natyka się na coś niepokojącego. Odwracam twarz w tamtą stronę i widzę faceta, który śpi. Jest nagi. Spoglądam na siebie... o cholercia. Ja też. Szkoda, że tak bardzo boli mnie głowa, przez ten ból nie mogę przypomnieć sobie niczego z wczoraj. Jestem zła, że pozwoliłam sobie na wypicie aż tak dużej ilości alkoholu.
Znowu wracam wzrokiem do przystojnego mężczyzny, który leży obok mnie. Przyglądam mu się przez chwilę i postanawiam wstać. Podchodzę do szafy i wyciągam z niej starą koszulkę, z logiem Massachusetts Institute of Technology*. Jest duża, przez zaliczenie niezliczonej ilości prań. Z szuflady wyjmuję pierwsze z brzegu majtki i wychodzę z sypialni.
Jestem w kuchni i przygotowuję sobie kawę, gdy słyszę niepokojący dźwięk z holu. Ktoś otwiera drzwi ? Z szalejącym sercem wchodzę do holu w tym samym momencie co Daniel ? Co on tu robi ?
Hope, naprawdę wypiłaś za dużo ! On tu mieszka.
-Jakie powitanie.- jego wzrok śledzący moje odkryte mówi sam za siebie.- Mógłbym już mieć takie zawsze.- uśmiecha się szeroko.
-Wystraszyłeś mnie.- mówię i odwracam się, żeby wrócić do kuchni. Nie słyszę dźwięku czajnika elektrycznego, więc woda już się ugotowała. Nie mam nawet tego sprawdzić, bo zostaję odwrócona przez pociągnięcie mnie za ramię.- Co?-pytam.
Idiota.
Popycha mnie na ścianę, dochodzi do mojego oszołomionego ciała i całuje. Tak po prostu, bezczelnie mnie całuje. Odrywam się od niego i walczę z chęcią spoliczkowania go.
-O co ci chodzi?!
-O co mi chodzi? Wczoraj prawie się na mnie rzuciłaś w klubie ! Prawie skusiłem się, żeby uprawiać z tobą seks, a ty pytasz o co mi chodzi !- wydziera się i wiem, że słyszy go mój sąsiad z naprzeciwka. Świetnie.
-Daj mi spokój. Za dużo wypiłam. Nic nie pamiętam!- odkrzykuję mu i prawie go popycham. Prawie.
Moja uwagę odwraca dźwięk otwieranych drzwi. Mężczyzna stoi w progu, wciąż ma zaspany wyraz twarzy, ale widok Daniel go dobudza.
-Kto. To. Do. Cholery. Jest?!-głos Daniela jest wypruty z emocji.
Nie ! Błagam!



*Massachusetts Institute of Technology (MIT)- amerykańska prywatna uczelnia techniczna

I jak ?
Mam nadzieję, że jest OKEY.
Cieszę się, że pod ostatnim postem był odzew.
Dziękuję !
P.S moŻe przesadziłam z tym, ze rozdział zawiera sceny =18, ale nie chcę, żeby potem ktoś zarzucał mi, że na blogu pojawiają się tego typu treści,a nie ma nigdzie powiadomienia o tym. JEST. W ramce "O BLOGU".
P.S2 szykuję niespodziankę na DZIEŃ KOBIET ! <na obu blogach>

4 komentarze:

  1. Trochę zdziwiło mnie to, że bohaterka przespała się z tym gościem z klubu ale była w sumie nawalona xd
    Liczę na to, że po między Danielem a Hope coś będzie :3
    Rozdział jest po prostu świetny i nie mogę się doczekać kolejnego.

    Pozdrawiam.
    A.Wiktoria :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może poniosła mnie za bardzo wyobraźnia, ale Hope nigdy nie była grzeczną dziewczynką !
      Też bym chciała żeby coś między nimi było, ale zobaczymy co wyjdzie !

      Dziękuję i również pozdrawiam !

      Usuń
  2. Świetnie! MAM NADZIEJĘ ŻE DANIEL SIĘ WKURZY! Może to źle ale lubię bojki wtedy pokazuje jej ze mu na niej zależy! :** HOPE NIEGRZECZNA ! ♥!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam napisane pół 18 rozdziału, ale nie chcę niczego zdradzać. Istnieje możliwość, że się rozczarujesz, albo i nie.
      Cieszę się, że rozdział przypadł Ci do gustu ! :)

      Usuń