ROZDZIAŁ ZAWIERA SCENY PRZEZNACZONE DLA OSÓB PEŁNOLETNICH.
CZYTASZ NA WŁĄSNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!
Nie mogłam się odsunąć od niego, a raczej nie chciałam przerywać naszego pocałunku. To co wybuchło między nami już w moim mieszkaniu teraz uderzyło w nas z jeszcze większą siłą.
CZYTASZ NA WŁĄSNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!
Nie mogłam się odsunąć od niego, a raczej nie chciałam przerywać naszego pocałunku. To co wybuchło między nami już w moim mieszkaniu teraz uderzyło w nas z jeszcze większą siłą.
Jego dłonie
powędrowały na moje biodra, po czym delikatnie pchnął mnie do
tyłu, tak, że wylądowałam oparta o ścianę. Wbiłam paznokcie
w jego kark i pogłębiłam pocałunek. Wszystkie osoby wokół mnie
przestały mieć znaczenie. Czułam tak nieodparte pragnienie, że
gdyby nawet ktoś zobaczył jak kocham się z Danielem w klubie, przy
ścianie miałabym po prostu tą osobę głęboko gdzieś.
Potrzebowałam go, najlepiej teraz.
-Chcę...-wymruczałam
pomiędzy głębokimi pocałunkami.-ciebie. Teraz.
Brunet odsunął
się ode mnie na kilka centymetrów i z niedowierzaniem wpatrywał
się we mnie, szukając potwierdzenia, że tylko żartuję. Nie
miałam teraz ochoty na dowcipy ! Wszystko wewnątrz mnie wrzało i
nie potrafiłam zapanować nad tym pragnieniem. Jeszcze nigdy nie
czułam czegoś tak intensywnego. Czegoś co wyniszczało mnie od
środka.
-Hope, to pochopna
decyzja...Nie chcę żeby to tak wyglądało do cholery. Nie chce
żebyś była nawalona i niczego nie pamiętała.- wykrzykuje, bo
muzyka w klubie została podgłośniona.
-Nawet po alkoholu
jesteś taki...bezpieczny. Nie chce bezpieczeństwa, żegnam.- mówię
i wyrywam się spomiędzy naszej chwilowej więzi. Naprawdę musiał
to zrujnować? Nienawidzę dupka nawet po spożyciu alkoholu.
Przepycham się
pomiędzy spoconymi ciałami, wzrokiem przeszukuję wnętrze. Gdzie
do cholery podział się Gideon? Jeśli nie Daniel, to chociaż on.
Odnajduję mojego
poprzedniego partnera przy barze, pije kolejnego pomarańczowego
drinka, albo tylko mi się wydaje. Prawie biegnę w jego stronę.
Naprawdę ktoś musi się mną zająć !
-Gideon! - odwraca
się w moja stronę.- Chyba mi się zgubiłeś.
-Nie zgubiłem.
Twój chłopak wyraźnie dał mi do zrozumienia, że jesteś jego.
-Nie mam chłopaka,
tamten koleś to tylko mój współlokator. Trochę się martwi o
mnie, ale nie masz się czym przejmować przecież.- uśmiecham się,
bo ciesze się, że kłamstwo przychodzi mi tak łatwo nawet pod
wpływem alkoholu.- Pójdziemy do mnie? Tu jest strasznie głośno.-
proponuję i widzę jak w jego oczach błyskają iskierki radości,
tak ja też się cieszę ! Może ten wieczór nie będzie należał
do straconych !
-Tak, chodźmy.-
mówi i po uregulowaniu rachunków za napoje i alkohol wychodzimy z
klubu.
Do mojego
mieszkania dojeżdżamy jego sportowym samochodem.
I proszę !
Trafiłam dziś złotą rybkę ! Jakie szczęście mi sprzyja.
Wchodzimy na górę
i wyjmuje klucz z tylnej kieszeni moich spodni. Po kilku minutach
drzwi są otwarte, a ja zostaję uniesiona za biodra. Owijam się
udami wokół tułowia Gideona, który w tej chwili zatrzaskuje drzwi
poprzez lekkie kopnięcie. Nasze usta się łączą,a moje plecy
zderzają się ze ścianą. Usta opuszcza syknięcie, które zostaje
uciszone pocałunkiem i znowu zagłębiamy się w tańcu naszych
języków.
-Gdzie masz
sypialnię?- pyta mężczyzna pomiędzy pocałunkami.
-Korytarzem i w
prawo. Białe drzwi.
Zostaję zaniesiona
do mojej sypialni,a nasze wargi nie zaprzestają tańca. Alkohol
wpływa na moje zachowanie, to jest oczywiste. Unoszę rękę do jego
włosów i chwytam je, mocno dociskając jego usta do moich.
Co ten alkohol robi
z ludźmi ?
Mężczyzna kładzie
mnie na moim łóżku, a sam wisi nade mną obsypując moje wargi
mokrymi, zapalczywymi pocałunkami.
To o to chodzi w
życiu. Żeby się bawić, bo nie jesteśmy nieśmiertelni,a nie
znamy też naszej przyszłości. Nie wiemy jak potoczy się nasz los,
jak będzie wyglądało nasze życie za kilka dni, tygodni, miesięcy.
Dlatego powinniśmy żyć tak, aby zebrać jak najwięcej wspomnień.
Jego ręce wędrują
w dół mojego ciała, aż zatrzymują się w miejscu gdzie widać
skórę brzucha odkrytą przez koszulkę. Wsuwa ciepłe dłonie pod
materiał i rozpoczyna wędrówkę. Tak, czuję się cudownie a to
tylko dlatego, ze ktoś w końcu zapewnił mi normalną rozrywkę.
Normalną dla mojego życia sprzed porwania. Seks jest dobrą zabawą
i świetną ucieczką, a ja uwielbiam obie te rzeczy.
Nie chcąc
przedłużać naszej, dobrze zapowiadającej się zabawy sięgam
rękoma do jego podkoszulka i podciągam go ku górze. Przez chwilę
nasze wargi nie mają ze sobą kontaktu, bo Gideon zostaje przeze
mnie zmuszony do zdjęcia koszulki, co oczywiście robi i w
ekspresowym tępie odwdzięcza się tym samym zdzierając moją
kurtkę i koszulkę.
To jest to czego
potrzebowałam od powrotu z Seatlle. Potrzebowałam oderwania się od
tego co było i dopiero po tygodniu błąkania się z kata w kąt
mogę stwierdzić, że wracam. Wraca stara ja. Wraca prawdziwa Hope.
Na moich ustach
zakwita szczery uśmiech,a twarz Gideona oblewa zdziwienie, no tak
nawet jeszcze dobrze nie zaczęliśmy a ja się szczerzę ! Bez
zbędnych pytań schodzi z pocałunkami na linię żuchwy, szyję,
obojczyki i piersi ukryte w miseczkach. Odchyla jedną i delikatnie
całuje brodawkę, a ja wyginam plecy w łuk. Jego język wyprawia
cuda, a ja to uwielbiam.
Tego mi brakowało.
Tylko jest jeden problem, to trwa zbyt długo! Potrzebuję go.
-Przejdziemy do
sedna sprawy, czy będziesz się tak ze mną bawił?- pytam,a on nie
zaprzestaje swoich gierek.- Gideonie!- w końcu prostuje się i siada
opierając się na pietach.
-Masz piękne
ciało.-mówi i uśmiecha się zadziornie. Odpowiadam mu tym samym.
Gideon mógłby zagościć na dłużej...
Co ja wygaduję !
Co się ze mną dzieje ?
Podnoszę się i
siadam wyprostowana. Rękoma sięgam do tyłu w celu rozpięcia
stanika. Rzucam materiał za siebie i atakuję usta Gideona. Jest
zaskoczony, przez co lądujemy na łóżku. Ja na nim. Całuję go
intensywnie, w międzyczasie sięgam do jego rozporka. Rozpinam guzik
jeansów i przesuwam rozporek w dół. Odrywam się od jego ust i
zsuwam jeansy z jego nóg, razem z bokserkami. Na przeszkodzie stoją
buty, które zrywam z jego
stóp, skarpetki, jeansy i w końcu leży pode mną nagi.
-A
ty na co czekasz ?- pyta z uśmiechem błąkającym się na jego
wargach.
Schodzę
z łóżka. Zdejmuję moje obuwie i znowu staje się niższa o co
najmniej dziesięć centymetrów. Rozpinam guzik spodni i zsuwam
materiał z nóg. Waham się nad zdjęciem majtek.
-Mam
zdjąć je sama, czy ty wolisz to zrobić?-pytam
-Chodź
do mnie.- i tak też robię. Siadam na jego udach i odchylam się aby
go pocałować, a on to wykorzystuje i przewraca nas tak, ze leże
pod nim. Jedna z jego rąk chwyta moje nadgarstki, które zostają
uwięzione nad moją głową.
-Rozebrałaś
mnie...-mruczy zbliżając twarz do mojej szyi.- Teraz zagramy na
moich regułach.- całuje mnie tuż nad obojczykiem i przechodzi
wyżej,a by ucałować miejsce na mojej szyi, ale dzieje się coś
niespodziewanego. Zasysa skórą i przez kilkanaście sekund nie
wykonuje innego ruchu.
Jestem
sparaliżowana, nienawidzę gdy ktoś zostawia na mnie ślady !
Próbuję
się wyszarpać z jego objęć,
ale uściska na moich nadgarstkach się zaciska jeszcze mocniej. W
końcu wypuszcza skórę i dmucha na miejsce, następnie delikatnie
je całuje.
-Nie
podoba ci się?
-Nie
lubię mieć śladów po seksie.- mówię.
-Przyzwyczajaj
się, bo gdy już z tobą skończę, nawet nie usiądziesz...
Co?
O cholera ! Na kogo trafiłam ? To jakiś psychopata !
Patrze
prosto w jego oczy,a on nie wytrzymuje i się śmieje.
-Spokojnie,
tylko żartowałem. Twoja mina byłą bezcenna ! I przepraszam za
malinkę, lubię je robić i zazwyczaj nikomu to nie przeszkadza...
-Dobra,
wybaczam. Nie przedłużajmy wciąż tego co nieuniknione.
Nawet
mi nie odpowiada, jego ręka zjeżdża w dół. W kierunku moich
majtek. Jeden z palców przedziera się przez gumkę i do dotyka mnie
na zwieńczeniu moich ud.
-Tak
jesteś już gotowa.- oboje się uśmiechamy, a on nie próżnując
zrywa ze mnie jedyny materiał, który do tej pory mnie okrywał.
Rano
budzę się z bólem głowy.
Wracasz
do życia, Hope. Gratulacje.
Rozciągam
swoje ciało, gdy moja prawa dłoń natyka się na coś
niepokojącego. Odwracam twarz w tamtą stronę i widzę faceta,
który śpi. Jest nagi. Spoglądam na siebie... o cholercia.
Ja też. Szkoda, że tak bardzo boli mnie głowa, przez ten
ból nie mogę przypomnieć sobie niczego z wczoraj. Jestem zła, że
pozwoliłam sobie na wypicie aż tak dużej ilości alkoholu.
Znowu
wracam wzrokiem do przystojnego mężczyzny, który leży obok mnie.
Przyglądam mu się przez chwilę i postanawiam wstać. Podchodzę do
szafy i wyciągam z niej starą koszulkę, z logiem Massachusetts
Institute of Technology*. Jest
duża, przez zaliczenie niezliczonej ilości prań. Z szuflady
wyjmuję pierwsze z brzegu majtki i wychodzę z sypialni.
Jestem
w kuchni i przygotowuję sobie kawę, gdy słyszę niepokojący
dźwięk z holu. Ktoś otwiera drzwi ? Z szalejącym sercem wchodzę
do holu w tym samym momencie co Daniel ? Co on tu robi ?
Hope,
naprawdę wypiłaś za dużo ! On tu mieszka.
-Jakie
powitanie.- jego wzrok śledzący moje odkryte mówi sam za siebie.-
Mógłbym już mieć takie zawsze.- uśmiecha się szeroko.
-Wystraszyłeś
mnie.- mówię i odwracam się, żeby wrócić do kuchni. Nie słyszę
dźwięku czajnika elektrycznego, więc woda już się ugotowała.
Nie mam nawet tego sprawdzić, bo zostaję odwrócona przez
pociągnięcie mnie za ramię.- Co?-pytam.
Idiota.
Popycha
mnie na ścianę, dochodzi do mojego oszołomionego ciała i całuje.
Tak po prostu, bezczelnie mnie całuje. Odrywam się od niego i
walczę z chęcią spoliczkowania go.
-O
co ci chodzi?!
-O
co mi chodzi? Wczoraj prawie się na mnie rzuciłaś w klubie !
Prawie skusiłem się, żeby uprawiać z tobą seks, a ty pytasz o co
mi chodzi !- wydziera się i wiem, że słyszy go mój sąsiad z
naprzeciwka. Świetnie.
-Daj
mi spokój. Za dużo wypiłam. Nic nie pamiętam!- odkrzykuję mu i
prawie go popycham. Prawie.
Moja
uwagę odwraca dźwięk otwieranych drzwi. Mężczyzna stoi w progu,
wciąż ma zaspany wyraz twarzy, ale widok Daniel go dobudza.
-Kto.
To. Do. Cholery. Jest?!-głos Daniela jest wypruty z emocji.
Nie
! Błagam!
*Massachusetts
Institute of Technology (MIT)- amerykańska
prywatna
uczelnia techniczna
I jak ?
Mam nadzieję, że jest OKEY.
Cieszę się, że pod ostatnim postem był odzew.
Dziękuję !
P.S moŻe przesadziłam z tym, ze rozdział zawiera sceny =18, ale nie chcę, żeby potem ktoś zarzucał mi, że na blogu pojawiają się tego typu treści,a nie ma nigdzie powiadomienia o tym. JEST. W ramce "O BLOGU".
P.S2 szykuję niespodziankę na DZIEŃ KOBIET ! <na obu blogach>
I jak ?
Mam nadzieję, że jest OKEY.
Cieszę się, że pod ostatnim postem był odzew.
Dziękuję !
P.S moŻe przesadziłam z tym, ze rozdział zawiera sceny =18, ale nie chcę, żeby potem ktoś zarzucał mi, że na blogu pojawiają się tego typu treści,a nie ma nigdzie powiadomienia o tym. JEST. W ramce "O BLOGU".
P.S2 szykuję niespodziankę na DZIEŃ KOBIET ! <na obu blogach>
Trochę zdziwiło mnie to, że bohaterka przespała się z tym gościem z klubu ale była w sumie nawalona xd
OdpowiedzUsuńLiczę na to, że po między Danielem a Hope coś będzie :3
Rozdział jest po prostu świetny i nie mogę się doczekać kolejnego.
Pozdrawiam.
A.Wiktoria :*
Może poniosła mnie za bardzo wyobraźnia, ale Hope nigdy nie była grzeczną dziewczynką !
UsuńTeż bym chciała żeby coś między nimi było, ale zobaczymy co wyjdzie !
Dziękuję i również pozdrawiam !
Świetnie! MAM NADZIEJĘ ŻE DANIEL SIĘ WKURZY! Może to źle ale lubię bojki wtedy pokazuje jej ze mu na niej zależy! :** HOPE NIEGRZECZNA ! ♥!
OdpowiedzUsuńMam napisane pół 18 rozdziału, ale nie chcę niczego zdradzać. Istnieje możliwość, że się rozczarujesz, albo i nie.
UsuńCieszę się, że rozdział przypadł Ci do gustu ! :)