Kostki uderzające o siebie, szelest kart i dźwięk przemieszczanych
żetonów towarzyszył mi od ponad półtorej godziny. Wkręciłam
się w zabawę, a alkohol dostawiany mi prze kelnerów sprawiał, że
moje myśli galopowały daleko od miejsca, w którym się
znajdowałam. Już dawno zapomniałam o strachu, dzięki czemu
puściłam rękę Daniela i poleciałam po całości. Jak na tak
długa przerwę od wszelakich zabaw w formie hazardu, a raczej gierek
podobnych do tej formy zabawy szło mi naprawdę świetnie. Wygrałam
już trochę, ale i trochę straciłam. Daniel wycofał się już
około dwudziestu minut temu. Widząc, że mam go kompletnie gdzieś
przeszedł do części z barem, gdzie najprawdopodobniej siedział na
jednym z wysokich stołków. Podczas gry dowiedziałam się od
Drake'a, że loże wcale nie są tym czym są, lecz to mini
bzykalnie. Wytłumaczył mi również zasadę, która panowała w ich
grze. Przegrany z ostatniej rundy szedł do bzykalni z obecnym
wygranym- bez limitu czasowego i bez uwzględniania płci. Nie wiem
dlaczego, ale narodziła się we mnie chęć zwyciężenia tej rundy.
Zapewne było to winą wypitego alkoholu, ale tak naprawdę w końcu
dzięki temu wszystkiemu udało mi się zrelaksować.
-Wycofuję się!- krzyknęła Isobel, a zaraz za nią: Drake, Nic,
Nathan i Jim. Max i Peter już dawno zrezygnowali, bo nie chcieli się
za bardzo zapomnieć i przegrać wszystkiego. W grze zostałam tylko
ja i Dominic.
Isobel, Nic, Nathan odeszli od stołu, dzięki czemu zrobiło się
jeszcze więcej miejsca. Kątem oka zarejestrowałam jak Drake
podchodzi w moją stronę.
- Wstań na chwilę.- w jego głosie usłyszałam chwilowe napięcie.
Zrobiłam to, o co mnie poprosił, odsunęłam krzesło trochę
dalej, a on to wykorzystał i usiadł na nim. Chciałam się już
przesiąść, ale zanim zareagowałam tak jak chciałam, Drake
pociągnął mnie za biodra i usadowił na swoich kolanach. Jego
męskość była twarda i mocno stykała się z moją pupą.
Zadrżałam, a on to zauważył i przełożył moje włosy na prawą
stronę. Pochylił się w moją stronę.
- To ty tak na mnie działasz…- szepnął i pocałował mnie za
uchem, ale Boże jak on całował! Jego idealne usta dotykały mojej
spragnionej dotyku i uwagi skóry. Rozpraszało mnie to, ale chciałam
zwyciężyć.
Przejrzałam karty, a uśmiech pojawił się samoistnie. Miałam
cholernego pokera królewskiego. To był mój szczęśliwy dzień!
- Sprawdzam.- Dominic chyba był zbyt pewny siebie…. Rozłożyłam
karty, a jego szczęka prawie opadła. Tak kochaniutki, twoje trzysta
dolarów jest teraz moje.
- Gratuluję Drake, ty to zawsze masz szczęście.- słowa Dominica
dotarły do mnie, ale ich znaczenie niekoniecznie. Usta mężczyzny
wciąż pieściły moją skórę, a alkohol sprawiał, że nawet
gdyby Drake nie był przystojny, nie przeszkadzałby mi ten fakt.
Odchyliłam mocniej szyję w prawą stronę ułatwiając dostęp do
tych wrażliwych miejsc. Zamruczałam pod nosem, ale słuch mojego
znajomego wyłapał to jego przyjaciel jeszcze bardziej
uświadomił mnie w tym co jest na rzeczy.
Cholera. Mam przesrane.
Podniosłam się z mojego dotychczasowego miejsca i dopiero poczułam
prawdziwe działanie alkoholu. Zakręciło mi się w głowie, świat
zawirował a wzrok stracił na ostrości. Powinnam była się
zatrzymać trzy szklanki temu. Na pewno nie musiałabym przez to
przechodzić.
-Dominic, przepraszam, ale jak wiesz muszę się zająć uroczą
Hope.- w głosie Drake;a słyszalne było napięcie, pożądanie i
nutka ironii. Nieodłączna ironia.
-Dam sobie radę.- wyspałam i nawet nie zdążyłam odejść od
nich, gdy zostałam uniesiona,a mój żołądek wykonał salto w
tył, potem podwójny przewrót w przód. Dlaczego przyciągałam do
siebie aż tyle problemów ?
-Postaw mnie na ziemi Drake! To nie jest zabawne! Zaraz się
porzygam…- i wtedy upadłam na miękką kanapę, przy okazji
uderzając głową w twardy element. Skojarzyłam tylko, że
wylądowałam z nim w jednej z ośmiu bzykalni, reszta informacji
odpłynęła daleko. Moje ciało poddało się wszystkiemu, mój mózg
przestał reagować i kontrolować wszelkie procesy.
Drake pochylił się nade mną i przejechał dłonią od mojego
kolana aż do biodra, podciągając przez to moją czarną sukienkę.
Druga ręka wylądowała na moim ramieniu- zsuwał ramiączka
materiału, który miałam na sobie. Z moich oczu popłynęły
pierwsze łzy, naprawdę nie potrafiłam odpowiednio zareagować
przez wypity alkohol i mocne zderzenie z meblem. Pragnęłam uciec
daleko stąd. Moje serce głośno i szybko pompowało krew w moim
krwioobiegu, przez co czułam rozlewającą się adrenalinę w
żyłach. Tak naprawdę to co mi z tego, skoro i tak nie miałam
możliwości i chęci do wykonania jakiegokolwiek poważniejszego
ruchu.
W tej chwili tak bardzo nienawidziłam moich rodziców, za to jakiej
pracy się podjęli, Jaką drogę wybrali i bez względu na
konsekwencje zabrnęli tak daleko narażając mnie. Nienawidziłam
mojego wujka. Nienawidziłam Natalie. Nienawidziłam James'a.
Nienawidziłam Daniela, ale najbardziej nienawidziłam siebie.
Nienawidziłam siebie za to jako się stoczyłam i jak wielki wpływ
na moje życie miała przeszłość- jak mały krok wystarczał na
to, żebym przekroczyła granicę i utonęła w morzu samotności i
uzależnień.
Byłam po prostu słaba i nawet nie miałam dla kogo walczyć.
Moje rozszalałe ja nie potrafiło się skupić na kilku
rzeczach naraz, albo mogłam przemyśleć coś, albo przyglądać się
sytuacji, w której sama brałam udział. Zapomniałam o tym co
działo się wokół mnie i już leżałam pod Drake'm bez sukienki
jedynie w mojej bieliźnie. On sam miał na sobie bokserki i białą
koszulę, w której był od samego początku. Czy to zaliczy się do
normalnego stosunku, czy raczej do gwałtu ?
-Dlaczego to robisz?- zapytałam, skupiając się bardziej na
wszystkim przed moimi oczyma. Starałam się zignorować fakt, że
obraz strasznie się rozmazywał i musiałam ciągle mrugać, żeby
nie tracić całkowitej ostrości.
-Bo przegrałem poprzednią rundę i mam do tego pełne prawo…
-Dr-Drake ja tego nie chcę.
-Witaj w moim świecie, skarbie.- zsunął ze mnie stanik, ale ktoś
przerwał mu dalsze pozbywanie mnie bielizny. Drake zerwał się na
równe nogi i odwrócił w stronę nowego obserwatora. Zdyszany
mężczyzna, a z jego brązowych oczu płynął strach i ogromna
wściekłość.
Daniel.
Brunet podbiegł do Drake'a i przywalił mu prosto w twarz, tak, że
Mulat się zatoczył i upadł tuż obok mnie, na kanapę. Przez
chwilę w pomieszczeniu pasowała cisza, ale Daniel podbiegł do mnie
i chwycił mnie na ręce, łapiąc mnie pod kolanami i na plecach.
-Już ci nic nie grozi skarbie.- powiedział i zanurzył nos w moich
włosach, lecz szybko się oderwał od mojej głosy patrząc ze
zdezorientowaniem i jeszcze większą wściekłością.
-Krew. Co ten skurwiel ci zrobił?!
-Później...błagam…z-z-zabierz mnie stąd- mój głos stawał
się coraz bardziej senny, nawet nie potrafiłam zapanować nad
opadającymi powiekami, które tak bardzo w tamtej chwili mi ciążyły.
Daniel wciąż trzymając mnie na rękach pochylił się, aby
podnieść moją sukienkę. Zgarnął z kanapy czerwony, puszysty koc
i przykrył moje roznegliżowane ciało materiałem. Ciepło ogarnęło
moje ciało i po prostu zasnęłam.
***
Obudziło mnie ciche pochrapywanie i wszechogarniający gorąc,
przez który nie mogłam dalej spać. Przewróciłam się na drugą
stroną, przy okazji zrzucając z siebie materiał okrywający moje
obolałe ciało. Głośny huk przeraził mnie i czym prędzej
podniosłam się do pozycji siedzącej sprawdzając co jest nie tak.
Z podłogi po prawej stronie doszedł mnie stłumiony jęk, dlatego
zachowując ostrożności przesunęłam się w tamtą stronę i
sprawdziłam co lub kto narobił tyle hałasu.
Okazało się, że nie kto inny jak Daniel leżał na mojej mało
wygodnej, zimnej podłodze.
-Dzień dobry. Widzę, że się obudziłaś.- powiedział
rozmasowując swój łokieć.
-Tak, ale powiedz mi co ty robiłeś w moim łóżku…
-Przez całą noc kontrolowałem twój oddech. Wczoraj dwukrotnie
mnie przeraziłaś, bo straciłaś oddech.
-Jakoś sobie poradziłeś.- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się
do niego delikatnie.
-Jak głowa?- zapytał i wtedy adrenalina opadła, a ja poczułam
okropne pulsowanie i susze w gardle.
Czyżby kac?
-Słabo- powiedziałam zgodnie z prawdą. Skrzywiłam się
delikatnie i wróciłam na swoje poprzednie miejsce. Przyciągnęłam
do siebie trochę więcej kołdry i okrył am moje zmęczone ciało.
Daniel podniósł się z podłogi i położył się na łóżku, obok
mnie. Jego ramię objęło moją talię, a on sam przyglądał się
mi z cierpliwością i smutkiem (?).
- To jak opowiesz mi co się wczoraj wydarzyło?
W moich oczach wezbrały łzy, bo do mojej głowy zaczęły się
przedzierać niewyraźne wspomnienia wczorajszej nocy.
Gwalt! Gwalt! No prawie... gwalt!
OdpowiedzUsuńAle Daniel hereo uratowal! O matko
Akcja akcja :** czekam nn i zapraszam do mnie :3
hahha, dokładnie :*
Usuńnie no... tego to się nie spodziewałam
OdpowiedzUsuństaram się być nieprzewidywalna ! :D
UsuńŁoo ale akcja :p
OdpowiedzUsuńRozdział jest zajebisty!
kiedy kolejny rozdział ? :*
OdpowiedzUsuńGenialne ;* chce kolejny rozdzial :*
OdpowiedzUsuńGdzie następny ja się pytam? Gdzie? Ja chce go tu o teraz
OdpowiedzUsuńGdzie następny ja się pytam? Gdzie? Ja chce go tu o teraz
OdpowiedzUsuń