Moje
ciało zachowało się tak jakby było zaprogramowane na reagowanie
na niebezpieczeństwo. Po usłyszeniu dwóch zdań padających z ust
mojego towarzysza, wszystkie mięśnie się spięły a mózg zaczął
pracować na wysokich obrotach.
-Dlaczego
mnie pocałowałeś ?- zapytałam wpatrując się w jego oczy. Wciąż
staliśmy opierając się czołami. Jego ciepły oddech łaskotał
moje usta i nos.
-Czy
to teraz takie ważne? Obiecaj mi, że zalecisz się do tego
wszystkiego. Hope, proszę...
-Jasne.
-Co
„jasne”? Masz mi obiecać.
-Obiecuję,
ale pamiętaj, że to ty nas narażasz.
-Mam
pełną świadomość grożącego nam niebezpieczeństwa, ale będę
cię chronił za wszelką cenę.
-Dziękuję.-
odpowiadam i delikatnie muskam jego wargi, ale on wtedy przyciąga
mnie za biodra i pogłębia pocałunek, a ja oddaję mu, szczerze.
Uczucie
towarzyszące mi podczas tej wariacji jest dziwnie przyjemne i
urokliwe.
Co
za ironia, w chwili zagrożenia, nie odpychasz go od siebie... wręcz
przyciągasz, jesteś łatwa i płochliwa.
- Nie...- odsuwam Daniela od siebie na długość ramion. Naprawdę
zachowuję się jak łatwa, napalona laska. Może i jestem taka, ale
na pewno nie w stosunku do Daniela. Nie mam zamiaru wskakiwać mu do
łóżka, on był moim porywaczem i prześladowcą.
- Chodźmy Hope. Czekają na nas...- chwyta moją dłoń i zaciąga
wzdłuż czerwonego korytarza. Muzyka na końcu pomieszczenia jest
głośniejsza. I wtedy jestem pewna, ze to nie jest normalny klub,
gdzie za okazaniem fałszywego dowodu wchodzą nastolatkowie, żeby
zapoznać się z tym światem.
Drzwi otwierają się przed nami same, są wykonane z grubego metalu
i na pewno chronią przed pociskami. W momencie gdy powierzchnia
przed nami się rozsuwa moja dolna warga opada niżej, oczy się
rozszerzają.
Co
do kurwy?
Wielka sala jest przyciemniona, ale jestem pewna, ze kolor ścian to
czerwony. Pod sufitem zawieszone są metalowe stelaże ze światłami
i nagłośnieniem. Podchodzę do metalowej poręczy balkoniku, na
którym stoimy i sama nie potrafię uwierzyć w obrazy, które
roztaczają się przede mną. W czterech kątach są umieszczone
klatki jak dla ptaków, tylko te są o wiele większe i dostosowane
do rozmiarów człowieka. Tak, człowieka. W środku, do muzyki
tańczą półnagie kobiety. Parkiet też nie jest normalny miejscem,
w równych odległościach od siebie umieszczone są stoliki, przy
których siedzą mężczyźni i grają w karty, na środku każdego
stolika jest kawałek wydzielonego miejsca i rura służąca do
erotycznego tańca. We wschodniej części znajduje się duża scena
w kształcie litery „T” z dwoma rurami na ramionach. Pode mną
znajduje się sporej wielkości bar.
Kurwa,
gdzie ja trafiłam? I to ja jestem łatwa?
Odwracam się w stronę Daniela, który spogląda w moją stronę z
niepokojem i lekkim zmieszaniem. Przyznam, ze widzę go pierwszy raz
od dawna w takiej sytuacji, jest zaniepokojony moją reakcją.
-Proszę zabierz mnie stąd...- mój głos jest bliski szeptu.
-Nie mogę Hope.- odpowiada bardzo spokojnie, a moje nerwy są już
na wyczerpaniu.
-Jak to?- nie unoszę się, ale słysząc mój płaczliwy, wahający
się głos prawie wybucham płaczem.
-Musimy tu zostać, przez jakiś czas. Przepraszam skarbie.-
podchodzi do mnie i jego dłoń ląduje na moim policzku, delikatnie
głaszcząc i uspokajając mnie.- Naprawdę nie chciałem cię
narażać, ale nie ma Natalie, a ja musiałem tutaj być. Z kimś.
- Okey.- zgadzam się, po raz kolejny mój głos jest spokojny i
cichy. Za cichy.
Nie jestem pewna, co kieruje moją decyzją. Do cholery, zgodziłam
się na towarzyszenie mojemu porywaczowi w klubie go-go i hazardem,
gdzie na stolikach tańczą nagie lub pół nagie kobiety.
Sama nigdy nie była grzeczną dziewczynką. Piłam, paliłam,
imprezowałam, ale od zawsze gardziłam hazardem. Hazard był chyba
jednym z najgorszych nałogów, przez jedną kartę można było
pozbawić siebie i swojej rodziny dachu pod domem, pieniędzy na
przyszłość. Pijąc, paląc staczasz się samotnie
Czuję jak dłoń Daniela chwyta moją i splata nasze palce. Nie
spuszczam wzroku, żeby ujrzeć nasze splecione dłonie. Staram się
być twarda, odganiam wszystkie myśli z mojej głowy, aby w chwili
gdy stanę twarzą w twarz z jednym z wielu hazardzistów
znajdujących się w pomieszczeniu. Nie chcę, żeby ktokolwiek poza
Danielem wiedział, że się boję tutaj przebywać.
Moje
serce przyśpiesza swój bieg...
Nakładam po raz kolejny maskę opanowanej, zimnej Hope, do której
ciężko się zbliżyć.
Schodzimy metalowymi schodami w dół, aby zejść do głównej sali.
Czuję
jak moja klatka piersiowa unosi się poprzez szaleńczy bieg serca…
Dłoń bruneta puszcza moja, ale po chwili ląduje na mojej talii
mocno dociskając mnie do jego silnego ciała.
-Chcesz się czegoś napić?- pyta,a ja kiwam lekko głową. On to
zauważa, bo zmieniamy nasz kierunek i ruszamy w stronę baru
znajdującego się pod balkonem. Przy długiej, lśniące ladzie
uwijają się zarówno roznegliżowane kobiety jak i ubrani w
koszulki z nazwą klubu, mężczyźni.
Daniel nie mówi kelnerowi czego potrzebuje, tylko podnosi dwa palce
do góry, gdy mężczyzna odnajduje go wzrokiem i jestem pewna, że
brunet pojawiał się tutaj o wiele częściej niż ten raz.
**
Dziś krótszy, ale obiecuję, że w następnym będzie się wiele działo !
5 komentarzy = wiadomość dla mnie, że niedługo ma być kolejny rozdział ! I motywacja!
Jestem ciekawa co dalej. Więc co? Pisz jak najciekawiej! Czekam!
OdpowiedzUsuńPostaram się zaspokoić Twoje potrzeby :D
UsuńRozdział jest zajebisty.
OdpowiedzUsuńPomysł na miejce, gdzie ją zabrał jest po prostu zajebisty ;)
I z ogromną niecierpliwością czekam na kolejny!
Pozdrawiam.
A.Wiktoria :*
A bałam się, że miejsce będzie jednak totalnym niewypałem. Cieszę się, że zarowno miejsce jak i rozdział przypadły do gustu!
Usuń